Konrad wyłgał się niejakiej Kasi, czatującej na niego pod domem, ale wyłgiwanie się Kasi miał już opanowane… — Joanna Chmielewska

Konrad wyłgał się niejakiej Kasi, czatującej na niego pod domem, ale wyłgiwanie się Kasi miał już opanowane od co najmniej roku, Justynka zaś z nieco większym trudem pozbyła się latającego za nią Włodzia, niepożądanego wielbiciela od lat dwóch. Z lekkim rozgoryczeniem pomyślała przy tej okazji, że czego człowiek nie chce, to ma w nadmiarze, upragnione natomiast stawia zacięty opór.

s. 283Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0

Więcej z tej książki

Wszystkie cytaty z tej książki