Kiedy człowiek ma dwadzieścia lat, marzy o tym, żeby uciec na bezludną wyspę. Marzy o odrobinie spokoju, z… — Izabela Sowa
Kiedy człowiek ma dwadzieścia lat, marzy o tym, żeby uciec na bezludną wyspę. Marzy o odrobinie spokoju, z dala od stada, które wypełnia każdy kąt stancji, śpi w jego łazience i wyjada smakołyki ukryte w szafie. A potem nagle wszystko cichnie. Nikt nie wpada znienacka. Nikt nie wyciąga do knajpy na kwadrans przed północą.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Romantyczne porywy świetnie się prezentują w meksykańskich telenowelach, ale nie w polskiej recesji.
Kiedy tłumisz złe emocje, przestajesz odczuwać i te dobre…
– Kiedy człowiek pracuje, czas leci tak błyskawicznie, że nie ma się kiedy zastanowić dlaczego, po co, jak długo. (...) Z tymi połówkami to jest trochę tak, jak z szukaniem pracy. W szkole średniej jesteśmy pewni, że praca nas sama znajdzie. I to jaka praca.(...) Potem, na studiach tracimy część złudzeń, ale nie nadzieję, że się uda. Wierzymy, że właśnie nam trafi się praca lepsza niż innym. Ciekawa, atrakcyjna, zapewniająca życie może nie w luksusie, ale na pewno w komforcie. Po roku rozpaczliwego szukania pragniemy, żeby była jakakolwiek. Nawet nudna i głupia, ale stała i bezpieczna.
– A kiedy wreszcie ją dostaniemy, to najpierw skaczemy z radości, a chwilę później myślimy sobie: „Niech będzie na tymczasem, potem poszukam czegoś lepszego”.

