– Mam manierczynę z gorzałką – oto jest! Pan Zagłoba uchwycił blaszankę i przechylił do ust; rozległy się… — Henryk Sienkiewicz
– Mam manierczynę z gorzałką – oto jest!
Pan Zagłoba uchwycił blaszankę i przechylił do ust; rozległy się długie grzdykania, a pan Skrzetuski, niecierpliwy, nie czekając ich końca pytał dalej:
– A zdroważ ona?
– Co tam! – odparł pan Zagłoba – na suche gardło każda zdrowa.
– Aleć ja o kniaziównę pytam!
– O kniaziównę? Jako łania.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
– Jeżeli tedy waćpan nie pojmujesz, dlaczego w Polsce najlepsza jazda, a u Niemców piechota, to ja ci to wytłumaczę.
– No, dlaczego? dlaczego? – spytało kilka głosów.
– Oto, gdy Pan Bóg konia stworzył, przyprowadził go przed ludzi, żeby zaś jego dzieło chwalili. A na brzegu stał Niemiec, jako to się oni wszędy wcisną. Pokazuje tedy Pan Bóg konia i pyta się Niemca: co to jest? A Niemiec na to: Pferd! – Co? – powiada Stwórca – to ty na moje dzieło „pfe” mówisz? A nie będziesz ty za to, plucho, na tym stworzeniu jeździł – a jeśli będziesz, to kiepsko. To rzekłszy, Polakowi konia darował. Oto dlaczego polska jazda najlepsza, a zaś Niemcy, jak poczęli piechotą za Panem Bogiem drałować a przepraszać, tak się na najlepszą piechotę wyrobili.
– Bardzoś to waść misternie wykalkulował – rzekł pan Podbipięta.
– (…) głowa od tego, żeby o skórze myślała.
– Na starość najgorzej samemu na świecie.

