– No i co, dobrze było? Nemeczek podniósł na niego swoje duże, niebieskie oczy i odparł: – Dobrze –… — Ferenc Molnár

– No i co, dobrze było?

Nemeczek podniósł na niego swoje duże, niebieskie oczy i odparł:

– Dobrze – powiedział cicho i już głośniej dodał: – Było mi znacznie lepiej niż tobie, kiedy stałeś na brzegu i wyśmiewałeś się ze słabszego. I wolałbym siedzieć w tej wodzie po szyję nawet do nowego roku, niż knuć z wrogami moich przyjaciół. (…) I choćbyście mnie zapraszali, przypochlebiali się, a nawet dawali prezenty, nie chcę mieć z wami nic wspólnego. (…) Nie boję się nikogo z was. A gdy przyjdziecie do nas, na Plac Broni, zabrać nam naszą ziemię, to będziemy na was czekać. I pokażę wam, że kiedy będzie nas dziesięciu, tyle samo co was, to zupełnie inaczej porozmawiamy. teraz jestem tu sam. Łatwo było mnie pokonać! Silniejszy zawsze wygrywa. (…) W dziesięciu łatwo stawać przeciw jednemu. (…) ja nigdy nie będę zdrajcą, jak ten ktoś, kto stoi wśród was, o… tam…

W tym momencie wyciągnął rękę i wskazał na Gereba, któremu śmiech uwiązł w gardle. Światło latarni padło na ładną, jasną głowę Nemeczka, oświetliło ociekające wodą ubranie. Odważnie, dumnie i ze spokojem patrzył Nemeczek Gerebowi prosto w oczy, a ten poczuł nagle jakiś ogromny ciężar na duszy. Spochmurniał i opuścił głowę. W tym momencie wszyscy umilkli i zapadła cisza niczym w kościele.

(…)

Kiedy Nemeczek wszedł na most, rozległ się grzmiący, głęboki głos Acza:

– Prezentuj broń!

Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0