– Ale nie spodziewał się, że Boka będzie z nim rozmawiał tak spokojnie i chłodno bardzo go to zabolało… — Ferenc Molnár
– Ale nie spodziewał się, że Boka będzie z nim rozmawiał tak spokojnie i chłodno bardzo go to zabolało. Bardziej nawet, niż gdyby został uderzony.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Walczyć i zwyciężać można tylko wtedy, jeśli panuje zgoda.
– Zdawał sobie sprawę, że to już koniec, że za chwilę… Przestało się liczyć, iż jest wodzem zwycięskiej armii, nie wstydził się, że po raz pierwszy przestał panować nad sobą, że szlocha jak dziecko, i przejęty wielkim żalem, powtarzał przez łzy:
– Mój mały… mój drogi przyjacielu… mój drogi, kochany, mały kapitanie
– No i co, dobrze było?
Nemeczek podniósł na niego swoje duże, niebieskie oczy i odparł:
– Dobrze – powiedział cicho i już głośniej dodał: – Było mi znacznie lepiej niż tobie, kiedy stałeś na brzegu i wyśmiewałeś się ze słabszego. I wolałbym siedzieć w tej wodzie po szyję nawet do nowego roku, niż knuć z wrogami moich przyjaciół. (…) I choćbyście mnie zapraszali, przypochlebiali się, a nawet dawali prezenty, nie chcę mieć z wami nic wspólnego. (…) Nie boję się nikogo z was. A gdy przyjdziecie do nas, na Plac Broni, zabrać nam naszą ziemię, to będziemy na was czekać. I pokażę wam, że kiedy będzie nas dziesięciu, tyle samo co was, to zupełnie inaczej porozmawiamy. teraz jestem tu sam. Łatwo było mnie pokonać! Silniejszy zawsze wygrywa. (…) W dziesięciu łatwo stawać przeciw jednemu. (…) ja nigdy nie będę zdrajcą, jak ten ktoś, kto stoi wśród was, o… tam…
W tym momencie wyciągnął rękę i wskazał na Gereba, któremu śmiech uwiązł w gardle. Światło latarni padło na ładną, jasną głowę Nemeczka, oświetliło ociekające wodą ubranie. Odważnie, dumnie i ze spokojem patrzył Nemeczek Gerebowi prosto w oczy, a ten poczuł nagle jakiś ogromny ciężar na duszy. Spochmurniał i opuścił głowę. W tym momencie wszyscy umilkli i zapadła cisza niczym w kościele.
(…)
Kiedy Nemeczek wszedł na most, rozległ się grzmiący, głęboki głos Acza:
– Prezentuj broń!

