Ja naprawdę nie jestem okrutnikiem, nie mam w sobie nic z okrucieństwa, może w więzieniu zabijałem wszy i… — Aleksander Wat
Ja naprawdę nie jestem okrutnikiem, nie mam w sobie nic z okrucieństwa, może w więzieniu zabijałem wszy i pluskwy, może zabijałem muchy, gdy miałem pięć, sześć lat, potem to mi bardzo zbrzydło.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Prostactwo nas pociągało, tak jak w końcu najbardziej wyrafinowany filozof współczesny Jean-Paul Sartre albo nieboszczyk Merlau-Ponty, tacy już wykuci, a jak ich pociągało prostactwo myśli, potrzeba uproszczeń! Bo komunizm powstał dla zaspokojenia pewnych głodów. To zjawisko było o tyle nieuniknione, że w społeczeństwach dzisiejszych, nawet już w społeczeństwach XIX wieku, powstawały potężne głody. Jednym z nich był głód katechizmu, prostego katechizmu.
W systemie sowieckim policja, duch policji był samym skarbem, a co najmniej samą skarbnicą. W każdej rodzinie był ktoś w łagrze. I o to chodziło, żeby (…) za pomocą łagrów wychowywać całą ludność, która jeszcze nie siedziała w łagrze.
Z samą zasadą leninowską, że nie można mieć jajecznicy bez tłuczenia jaj, każdy, kto przystępował do komunizmu, musiał się zgodzić. To była pierwsza rzecz. Ale tu już wynikło zasadnicze pytanie, jakie sobie stawiałem, jaką ma się pewność, gdzie są te kryteria pewności? (…) Można przyjąć jako kontrargument stanowisko Iwana Karamazowa, że cała harmonia wszechświata nie jest warta jednej łzy skrzywdzonego dziecka. (…) Ten nasz zespół komunistów, komunizatorów siedzących w więzieniu w gruncie rzeczy był interesujący, ale nie był typowy dla komunizmu. W każdym razie ani ja, ani Broniewski nie byliśmy rasowymi komunistami, nasz komunizm był niesłychanie skomplikowany.

