Cytaty
W Łodzi wszędzie jeździło się tramwajem – do dalekiego Widzewa, na Bałuty i do akademika na Bystrzycką. I było w tych tramwajach coś czułego, opiekuńczego. Chybotał się człowiek pół godziny, godzinę, ale wiedział, że w końcu wydobędzie się z upiornego centrum i ujrzy schludne domki i rzewne ogródki Pabianic. Ulga.
s. 103
Skoro wreszcie o grzechach mowa, trzeba koniecznie zapisać, że Mazury były w owym czasie także olbrzymią, zielonooką, pełną natchnionych szeptów, poślubną i bezślubną – sypialnią.
s. 172
Skoro mowa o przedwojennych ludziach, jedna jeszcze wdzięczna postać ożywa mi w wyobraźni: Hanna Skarżanka. Czarnooka i czarnobrewa, dziewczyna z Wileńszczyzny. Szlachcianka. Muza artystów i poetów. Uciesznica i cierpiętnica.
s. 152
Z poznańskiego zjazdu poetów zapamiętałam też osobliwe wrażenie, jakie zrobili na mnie poeci z całego kraju zgromadzeni w ogonku po obiad. W ogóle, sam fakt, że mieliśmy numerki na wyżywienie, jakoś mnie szokował, wydawał mi się kłócić z zapisanym w wyobraźni obrazem poety jako istoty osobnej, mieszkającej w baszcie.
s. 161
Masy. Masy pracujące miast i wsi. Masy kroczące. Masy wszystkowiedzące. Wciąż te masy i masy. Zwariować można było z tymi masami. Człowiek w kółko się tymi masami podpierał, człowiek próbował znaleźć jakieś podejście, a one nic. Wstają rano, poobracają trochę koła historii, poobracają, i na powrót walą się do barłogu. Jak się z nimi pokumać? Bóg raczy wiedzieć.
s. 110
Drugą nieuprzejmością, stale przez ludzi czynioną malarzom, jest mówienie o kolorach. Do publiczności bowiem dotarła informacja, że obraz nie musi przedstawiać cioci Ziuty jak żywej, natomiast nie dotarła jeszcze druga informacja, co mianowicie obraz ma przedstawiać, a jeżeli w ogóle nie musi niczego przedstawiać, no to jak to właściwie jest, do licha, z tymi obrazami?
s. 148
Są słowa, które jak modna panna pojawiają się w języku na jeden sezon, potańczą, pofiglują – i już ich nie ma.
s. 55
Joanna Olczakówna była jedną z najbardziej twórczych, a zarazem jedną z najbardziej dyskretnych indywidualności naszego pokolenia. Gdyby udzieliła choć w połowie tylu wywiadów, co Violetta Villas, i gdyby była choć trochę bardziej wszędobylska, zdobyłaby u nas popularność Saganki. Joanna jednak wolała występować anonimowo lub półanonimowo. Choć okno na świat miała otwarte na oścież, wolała pozostać tam, gdzie jej się podobało: w Krakowie mianowicie.
s. 204
Młodość jest potwornie ciężkim przypadkiem i chyba nie ma nikogo, kto by z tego wyszedł bez powikłań.
Huk i łomot wydobywające się z przemysłowego blichtru telewizji do cna zagłuszyły i ukatrupiły amatorski gwarek saloniku przekrojowego, iluzoryczna Hermenegilda Kociubińska ustąpiła miejsca żywej i pełnokrwistej Irenie Dziedzic.
s. 45
Chłopcy, którzy nie umieją tańczyć, budzą niepokój dziewczyn. Czegóż to obawiają się dziewczyny? Obawiają się demonów spod znaku ideologii.
s. 133
Przede wszystkim jest to niewiasta skromna. Po drugie – prowadzi nie słodkie, a przeciwnie – gorzkie życie. Jerzy Putrament, człowiek kapryśny, trudny i wybuchowy, wymaga od małżonki nieustającej gotowości, przypomina niczym nie zabezpieczoną bombę, która przy lada jakim niefortunnym ruchu może zmieść siebie, ciebie i całą okolicę.
s. 159
Ileż to razy bowiem porywaliśmy się na różne hydry i zmory, ale nie tylko nie zdołaliśmy im łba urwać, ale jeszcze one – nam!... Jeszcze one – nami!...
s. 179
Działaczem młodzieżowym zostawało się we wczesnych latach pięćdziesiątych poprzez namolne i cierpliwe kręcenie się po korytarzu Komisji Uczelnianej ZSP. Jak natomiast przestawało się być działaczem? Otóż to! Działaczem, teoretycznie, można przestać być na trzy różne sposoby: przez awans, przez wykolejenie oraz przez przejście na wrogie nam pozycje.
s. 42
To już wszystkie cytaty.
14 cytatów w kolekcji · wróć tu, gdy dodamy kolejne



