Szymon Hołownia
Cytaty
Są miejsca, gdzie kończy się publicystyka, a zaczyna życie.
Czasem trudno zrozumieć, dlaczego Jezus tak się ociąga ze spełnieniem naszych marzeń i przyjściem na ten świat. (…) pozostaje pogodzić się z okrutną myślą – kalendarz Boga wygląda nieco inaczej niż ten, który mamy w głowach.
Wśród sześciu miliardów ludzi nie ma nikogo, kto by urodził się „po nic”.
Najważniejsze nie są pieniądze, największym darem jest uwaga i czas.
Panie, chroń nas przed wymyślonym przez nas niebem.
Są takie zdania, po których kropka brzmi doprawdy niezwykle wyraźnie.
Stary dowcip z kręgów Kurii Rzymskiej mówi, że kandydat do aureoli oprócz posiadania CV pełnego cnót, powinien spełniać jeszcze dwa warunki. Po pierwsze – nie żyć, bo nikt żywy nie wytrzymałby wieloletniej procedury wynoszenia na ołtarze. Po drugie – wykazać się cudem.
Jezus, Bóg, w którego wierzę, jest esencją życia, Kimś, kogo mogę prosić, by odrobinę tej esencji wlał również w mój los, w moje sprawy. Żeby mnie na stałe do źródła tej swojej siły, która pozwoliła Mu wyjść z grobu, podłączył.
– Czy wielka jest różnica między grobem a ustępem?
– Nie. Bo jeśli czas tam iść, to trzeba iść.
Grzech jest jak wietnamska podróbka, która kosztuje trzy razy więcej niż obiecywano.
Kocham, uwielbiam wręcz tę wizję: Kościół jako wielka, dumna solniczka. Oto stoi na upaćkanym stole, ludzie przy nim gadają, memłają, tańczą, robią akrobacje i balety. Solniczka jest ponad to. Zna swoją wartość i oni też ją znają. Ale boją się jej, bo lubi podnosić raban. Że gdzie z solą do mięsa czy zupy, przecież ona się w nich rozpuści! A musi zachować słoność niepokalaną aż po życie wieczne! Owszem, gdyby ktoś chciał – solniczka ma ofertę: śmiało, zapraszamy, ludzie – jedzcie sól! Sól sama w sobie jest wszak tak cudownie wyrazista, po co brukać ją jakimś łososiem z grilla albo ziemniaczkami?
s. 102
Zło jest przecież zawsze do przełknięcia tylko pod postacią dobra.







