Wielbłądom osty, wołom zaś paszę dał Sziwa, A karmiąc swe dziecię, matka czuje się szczęśliwa. — Rudyard Kipling
Wielbłądom osty, wołom zaś paszę dał Sziwa,
A karmiąc swe dziecię, matka czuje się szczęśliwa.
s. 208Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Wszystko wydaje się głupstwem mieszkańcowi równi, który nie zna niczego prócz wnętrza chaty swojej.
s. 206
Jeden z przybyłych z emirem wodzów, stary, siwy jegomość o długich włosach, spytał któregoś z oficerów Hindusów:
– Powiedz mi, jakiemi środkami osiągacie takie cuda?
– Wydano rozkazy i spełniono je! – odrzekł oficer krótko.
– Jakto? Czyż i zwierzęta rozumieją rozkazy?
– Są równie, jak ludzie, posłuszne! Muł, koń, słoń i wół są powolne przewodnikom, przewodnik słucha sierżanta, sierżant porucznika, porucznik kapitana, kapitan majora, major pułkownika, pułkownik brygadjera, który ma pod rozkazami trzy pułki, brygadjer generała, ten zaś słucha wicekróla, który jest sługą cesarzowej Indyj. To cała tajemnica!
– Inaczej jest u nas w Afganistanie! – rzekł wódz azjatycki – Tam każdy pełni jeno własną wolę.
– Dlatego to – odparł oficer, pokręcając wąsa – emir wasz, którego słuchać nie chcecie, przybywa po rozkazy do naszego wicekróla.
s. 252
Słuszne i mądre prawa dżungli wzbraniają zwierzętom zabijać człowieka. Dozwolone to jest jeno, gdy idzie o pokazanie dzieciom, jak należy walczyć z ludźmi, a i wówczas polowanie takie musi się odbywać zdala od rodzimego lasu, poza terytorium gminy własnej, czy rodu. Prawo to uzasadnione jest względami natury praktycznej. Zamordowanie człowieka wywołuje niechybnie najście na dżunglę ludzi białych, z karabinami, siedzących na słoniach, otoczonych krajowcami uzbrojonymi w hałaśliwe gongi, pochodnie i inne straszne przyrządy. Gdy taka czereda zwali się do lasu, źle się dzieje mieszkańcom dziewiczych borów. Zwierzęta tłumaczą sobie owo prawo inaczej. Nie przystoi, powiadają, dzielnemu łowcy uganiać się za człowiekiem, który jest najsłabszem ze stworzeń i nie posiada naturalnych narządów obrony.
s. 7

