Cóż nam mogło zależeć na pieniądzach czy kosztownościach. Nie mogliśmy ani niczego kupić, ani nie mieliśmy… — Rudolf Reder
Cóż nam mogło zależeć na pieniądzach czy kosztownościach. Nie mogliśmy ani niczego kupić, ani nie mieliśmy żadnej nadziei utrzymania się przy życiu. Nikt z nas nie wierzył w cud. Każdy robotnik przeszukiwany był bardzo dokładnie, ale często stąpaliśmy po dolarach porzuconych, których nie zauważono; nawet nie sięgaliśmy po nie. Było to bezcelowe i tak się z nich nic nie miało.
s. 56Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Najstraszniejsze dla mnie było to, że kazali kłaść trupy metr powyżej już pełnego grobu i przysypać piaskiem, a czarna, gęsta krew wydobywała się z grobów i jak morze zalewała całą powierzchnię. My musieliśmy przechodzić z jednego brzegu mogiły na drugi, by dostać się do drugiego grobu. Nurzaliśmy nasze nogi w krwi naszych braci, stąpaliśmy po kopcach trupów i to było najgorsze, najokropniejsze…
s. 57
Poruszaliśmy się wszyscy jak ludzie, którzy już nie mają woli. Byliśmy jedną masą. Znam trochę nazwisk, ale mało. To było też bez znaczenia, kim kto był i jak się nazywał. Wiem, że lekarzem był młody doktor spod Przemyśla, nazywał się Jakubowicz. Znałem też kupca z Krakowa Schlüssla i jego syna, Żyda czeskiego Ellbogena, który podobno miał skład rowerów, kucharza Goldschmidta, znanego z karlsbadzkiej restauracji „Brüder Hanicka”. Nikt nie interesował się drugimi, mechanicznie odrabialiśmy to straszne życie.
s. 59
Na samym brzegu grobów czekały i obłąkanym wzrokiem tępo patrzyły w głąb – dzieci, starcy, chorzy. Czekali na śmierć. Pozwalano im napatrzeć się do woli zwłokom, krwi i wdychać w siebie wyziewy zgnilizny, by za chwilę sprzątnąć ich strzałami krwawego Irrmana.
s. 64

