Jasna wróżba byłaby podejrzana. Ponieważ przyszłości jeszcze nie ma, nie istnieje język, którym można by było… — Olga Tokarczuk
Jasna wróżba byłaby podejrzana. Ponieważ przyszłości jeszcze nie ma, nie istnieje język, którym można by było ją nazwać.
Więcej z tej książki
Wszystko jest zawsze prostsze, niż się na początku wydaje.
Rewolucje nie lubią wariatów, bo same są śmiertelnie poważne.
Coś niedobrego działo się z czasem, myślała, rozklejał się i rozwarstwiał. Dwie wielkie płyty tektoniczne czasu z ponurym grzmotem odsuwały się od siebie, tworząc już na następne miliony lat podział na „kiedyś” i „teraz”. „Teraz” było szorstkie, kanciaste i milczące – w nocy ciężki sen, resztki gniewu po przebudzeniu, jakby we śnie prowadziło się wojny. „Kiedyś” wydawało się stąd ciągłe i rytmiczne, dźwięk lekkiej piłeczki pingpongowej, kiedy uderza o gładki stół, wzorzysta tkanina chwil, w której każda była częścią innej.

