Myślała, że nikt nie nauczył nas się starzeć, nie wiemy jak to jest. Gdy jesteśmy młodzi, wydaje nam się, że… — Olga Tokarczuk
Myślała, że nikt nie nauczył nas się starzeć, nie wiemy jak to jest. Gdy jesteśmy młodzi, wydaje nam się, że ta choroba dotyka zawsze tylko innych. My zaś, z jakichś nie do końca jasnych względów, pozostaniemy młodzi. Starych traktujemy, jakby sami sobie byli winni, jakby się przysłużyli swojej dolegliwości, podobnie jak cukrzycy czy miażdżycy. A przecież na te chorobę, na starzenie, zapadają najwięksi niewinni.
Więcej z tej książki
Ten, kto szuka porządku, niech unika psychologii. Niechże się zdecyduje raczej na fizjologię czy teologię, będzie miał przynajmniej solidne oparcie – albo w materii albo w duchu; nie pośliźnie się na psychice. Psychika to bardzo niepewny obiekt badań.
s. 16
Stojąc na przeciwpowodziowym wale, wpatrzona w nurt, zdałam sobie sprawę, że – mimo wszelkich niebezpieczeństw – zawsze lepsze będzie to, co jest w ruchu, niż to, co w spoczynku; że szlachetniejsza będzie zmiana, niż stałość; że znieruchomiałe musi ulec rozpadowi, degeneracji i obrócić się w perzynę, ruchome zaś – będzie trwało nawet wiecznie.
Opowieść ma swoją bezwładność, nad którą nie można do końca zapanować. Domaga się takich jak ja – niepewnych siebie, niezdecydowanych, łatwych do wywiedzenia w pole. Naiwnych.

