[...] kuchnia tonęła w popołudniowym półmroku, trudno było rozstrzygnąć, czy wibrujące na ścianach plamy to ty… — László Krasznahorkai

[...] kuchnia tonęła w popołudniowym półmroku, trudno było rozstrzygnąć, czy wibrujące na ścianach plamy to tylko cienie, czy złowieszcze znaki zwątpienia kryjącego się pod ich pełnymi nadziei myślami.

Część pierwsza · I. Wieść, że nadchodzą · s. 18

Więcej z tej książki

  • Wbij sobie to tego tępego łba, że żarty są takie jak życie [...]. Źle się zaczynają i źle się kończą. A pomiędzy jest dobrze.

    wypowiada Petrina · Część druga · III. Perspektywa, jeśli od tyłu · s. 274

  • Wszyscy siedli przy piecach i wstaną dopiero wiosną. Będą godzinami stać przy oknach, aż do zmierzchu. Będą tylko jeść, pić i obłapiać się w łóżku pod kołdrą. Aż wreszcie poczują, że dłużej tak nie można, zbiją dzieci na kwaśne jabłko albo skopią kota i znowu się na jakiś czas uspokoją. Tak to już jest, osiołku.

    wypowiada Irimiás · Część druga · IV. Iść do nieba? Śnić? · s. 244

  • [...] wasze plany obracają się w nicość, rozwiewają się sny, wierzycie w cuda, które nigdy nie nastąpią, czekacie na zbawiciela, który was stąd wyprowadzi... a przecież sami wiecie, że już nie ma nadziei, nie ma w co wierzyć, bo minione lata przytłoczyły was takim ciężarem, panie i panowie, że nie potraficie zapanować nad bezwładem, a to coraz bardziej napełnia was lękiem i powoli odbiera wam dech...

    wypowiada Irimiás · Część druga · VI. Irimiás wygłasza mowę · s. 188

Wszystkie cytaty z tej książki

„[...] kuchnia tonęła w popołudniowym półmroku, trudno było r…" — László Krasznahorkai · Zielone Cytaty