Drzwi, nieszczęśliwym przypadkiem, otworzyło mu [majorowi] moje młodsze dziecko, obecne w domu dzięki… — Joanna Chmielewska
Drzwi, nieszczęśliwym przypadkiem, otworzyło mu [majorowi] moje młodsze dziecko, obecne w domu dzięki przeklętej gęsi. Straszne dziecko znało majora.
– A co? – spytało natychmiast w progu z niesłychanym przejęciem. – Przyszedł pan po matkę za to, że skręciła nieprawidłowo?
W pierwszej chwili jeszcze nie wiedziałam, o czym mówi, i nie wyrzuciłam go natychmiast za drzwi, co było okropnym błędem. Major się na wszelki wypadek zainteresował.
– Skręciła nieprawidłowo, mówisz? A gdzie tak było?
– To pan nie wie? – zdziwiło się dziecko. – Na Marszałkowskiej. Koło placu Dzierżyńskiego, w sobotę. Ze środkowego pasa skręciła w lewo, widziałem z autobusu. Jechała z panią Alicją.
Niedobrze mi się zrobiło. Cóż za upiorną pamięć mają te dzieci, jak nie potrzeba. Gdybyż taką samą miały w szkole!
– Wyjdź stąd, dziecko – powiedziałam beznadziejnie. – Żmiję wyhodowałam na łonie. Idź do swojego pokoju i odrabiaj lekcje.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
– A co, jest obiad? – zaciekawił się tak, że na chwilę zapomniał nawet o malarzu, na co zresztą liczyłam. – Właśnie, chciałem zapytać, co tak pachnie?
– Gęś – odparłam jadowicie. – Zidiocenie u mnie różnie się objawia. Ostatnio niechęcią do kolejek po mięso.
Miałam właśnie świeżo umyte włosy, zakręcone papiloty, na tych papilotach jakąś ścierkę, rozmazany i częściowo straty makijaż i doprawdy wybałuszanie na mnie oczu było całkowicie nieuzasadnione.
– I co jeszcze? – zdenerwował się z kolei Michał. – Teraz mam grzebać w śmieciach, a potem wykonywać ćwiczenia gimnastyczne z kiełbasą! I w ogóle co za kretyn przesyła zwyczajną kiełbasę w lecie?!
– Właśnie po to, żeby się szybko zaśmiardła – odparłam stanowczo.
(…) – Czekaj – powiedział niepewnie. – Podobno wariatom nie należy się sprzeciwiać, poszukam tej kiełbasy.
Po paru minutach, w czasie których warczałam do telefonistki „mówi się, mówi się”, wrócił do telefonu.
– No dobrze, znalazłem ją – oznajmił z wyraźnym obrzydzeniem. – Śmierdzi coraz więcej. Spróbuję namówić pryncypałową, żeby coś z nią zrobiła, może ją zaciekawi taki egzotyczny smakołyk.

