Drzwi, nieszczęśliwym przypadkiem, otworzyło mu [majorowi] moje młodsze dziecko, obecne w domu dzięki… — Joanna Chmielewska

Drzwi, nieszczęśliwym przypadkiem, otworzyło mu [majorowi] moje młodsze dziecko, obecne w domu dzięki przeklętej gęsi. Straszne dziecko znało majora.

– A co? – spytało natychmiast w progu z niesłychanym przejęciem. – Przyszedł pan po matkę za to, że skręciła nieprawidłowo?

W pierwszej chwili jeszcze nie wiedziałam, o czym mówi, i nie wyrzuciłam go natychmiast za drzwi, co było okropnym błędem. Major się na wszelki wypadek zainteresował.

– Skręciła nieprawidłowo, mówisz? A gdzie tak było?

– To pan nie wie? – zdziwiło się dziecko. – Na Marszałkowskiej. Koło placu Dzierżyńskiego, w sobotę. Ze środkowego pasa skręciła w lewo, widziałem z autobusu. Jechała z panią Alicją.

Niedobrze mi się zrobiło. Cóż za upiorną pamięć mają te dzieci, jak nie potrzeba. Gdybyż taką samą miały w szkole!

– Wyjdź stąd, dziecko – powiedziałam beznadziejnie. – Żmiję wyhodowałam na łonie. Idź do swojego pokoju i odrabiaj lekcje.

Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0