Wyprawa do Zambrowa udała się znakomicie. Złapali na gorącym uczynku wiejskiego kowala, który wykupywał garnki aluminiowe i z nich domowym sposobem fabrykował pięciozłotówki, wyręczając mennicę państwową.
– To był świetny interes – śmiał się major – z jednego garnka, kosztującego kilkadziesiąt złotych, ten spryciarz fabrykował ponad dwieście piątek. Puszczał je w obieg co czwartek na targu w Zambrowie.