Kłamca
Cytaty
Dzieciaki robią gorsze rzeczy z byle powodu. Słyszałem, że w Teksasie dziesięciolatek zastrzelił ojca, bo ten nie chciał mu dać kieszonkowego.
– Też opętany?
– Raczej zdesperowany. W „Playboyu” prezentowali zdjęcia Julii Roberts.
Ładne dziewczyny są jak wybory prezydenckie. Nieustanna walka między republikańską głową a demokratyczną dupą.
Wiesz (…) gdyby nie ten twój słynny anielski defekt, kazałbym ci się pieprzyć.
– Jesteś… aniołem?
– Pewnie (…) tylko skrzydła zostawiłem w przedpokoju, by nie nabłocić.
– Kim jesteś? Skąd idziesz? I dokąd zmierzasz? (…)
– Jestem wędrowcem – rzekł. – Idę stamtąd – wskazał kciukiem za plecy. – A gdzie zmierzam, mógłby pytać tylko ostatni matoł.
– Nie podejrzewam też, żebyś był wielkim szefem.
– A to dlaczego? – zapragnął wiedzieć skrzydlaty.
– Taki pedant jak on nie przybrałby nawet na moment tak głupiego wyglądu.
– Jak Odyn?
– Jak ty – wyjaśnił Kłamca.
– Ale… Ja nie wierzę w Boga.
– A kto tu mówi o Bogu? (…) Wyrażam tylko opinię Nieba. Jako ogółu.
– W niebo też nie wierzę (…).
– Jakoś nieszczególnie przeszkadza mu to istnieć.
Loki spał w najlepsze, gdy do drzwi jego hotelowego pokoju ktoś załomotał. (…) Za progiem stał Gabriel.
– Nie mogłeś jakoś przez ścianę? – skrzywił się Kłamca. – W promieniu światła albo coś? Od tego łomotania omal mi mózg nie odpadł.
Loki, gość od brudnej roboty. To właśnie ja… I nie musisz klaskać.
Michał raz jeszcze zbliżył płonący miecz do torsu wisielca.
– Tym razem wypal coś dłuższego – poradził Loki, oglądając czarne ślady na piersi demona układające się w imiona egzorcystów. – Na przykład Konstantynopol albo Już nigdy nie będę próbował spiskować z szatanem przeciwko armii Nieba, tak mi dopomóż Bóg. A najlepiej i jedno i drugie.
– Ale po co to robimy? – zapytał archanioł. – Przecież on i tak nie umie czytać.
– Słusznie – zgodził się Kłamca. – Napisz mu więc alfabet. A przy każdej literze narysuj przykład. Przy A wytnij mu jego gębę, tak łatwo zapamięta, przy B…
– Bałwana? – podpowiedział Michał.
– Nie, coś ty?! Przecież on z Persji jest, śniegu na oczy nie widział. Może lepiej banana, albo od razu całą kiść, żeby z księżycem nie pomylił.
On po prostu miał naturę łowcy… No, może turysty na safari.
– Ale po co ci do tego ja? Bo nie uwierzę, że to tylko przyjacielski gest.
– I słusznie – przyznał Kłamca. – Doszedłem do wniosku, że taka ślicznotka nie może się pokazać z byle łachmytą. Musiałem jej znaleźć jakiegoś przystojniaka. No a któż prezentuje się wspanialej niż archanioł i do tego boży posł…
– Loki!
Święty Mikołaj uciekał przez miasto, a elf pomocnik podążał w ślad za nim.
Cóż, gdyby nie było to tak bezdennie głupie, powiedziałbym, że to nawet sprytny pomysł.
– Znowu przyszedł ten pan. Siedzi na ławce naprzeciwko i gapi się w nasze okna.
(…)
– Jaki pan?
Johny zamyślił się, po czym wyrecytował z pamięci:
– Ten skurwiony wielbiciel psich tyłków i właściciel najmniejszego fiutka w całym pieprzonym stanie.
– Komornik przyszedł?
Loki stanął na palce i pocałował Gabriela.
– Aniołku, nie rób scen. Jak możesz być tak małostkowy?
– Jeszcze raz mnie pocałujesz – Gabriel ze wstrętem wytarł policzek – a zobaczysz, dlaczego zwą mnie posłańcem śmierci.
– Gotów?
– A jeśli powiem, że nie?
– Nie warto (…). Mam zabawną puentę na każdą okazję.
To już wszystkie cytaty.
17 cytatów w kolekcji · wróć tu, gdy dodamy kolejne
