Isabel Allende
Cytaty
Dyktatura nie jest przejściowym etapem na drodze do rozwoju, ale etapem ostatecznym na drodze nieprawości. Nie wytrzymywał już dłużej lojalnej służby w machinie bezprawia, pełnionej dotąd z przekonaniem, że działa w interesie ojczyzny.
Koniec końców piękno to wyłącznie kwestia przekonań.
Kraj został opanowany przez grono polityków pozbawionych świadomości patriotycznej, którzy doprowadzili do osłabienia sił narodu, przez co stał się on łatwą zdobyczą dla wroga z zewnątrz.
Jak wszędzie tam, gdzie zbyt wiele udręki i cierpienia, rodziła się międzyludzka solidarność, niczym balsam kojący ból.
Ponieważ nie dało się wyeliminować nędzy, zakazano o niej mówić. W prasie ukazywały się artykuły w spokojnym tonie i wszyscy żyją w zaczarowanym świecie (…) Niezadowolonych posądzano o brak patriotyzmu, bo obowiązywała wiara w powszechną szczęśliwość. Na mocy niepisanej, lecz wszystkim znanej, ustawy o segregacji na tym samym terytorium istniały dwa kraje: jeden należący do wpływowej złotej elity, drugi do odsuniętych na bok i milczących mas. Taka jest cena społeczna, mówili młodzi ekonomiści z nowej szkoły, a za nimi powtarzały środki masowego przekazu.
Byli zapomnianymi ofiarami wichru, który rozproszył ludzi we wszystkich kierunkach, maruderami w diasporze, zostali w tyle pozbawieni własnej przestrzeni, własnego miejsca w tych nowych czasach (…) Zajęci byli odsuwaniem od siebie śmierci w ten sposób, że nieustannie o niej myśleli, wyprzedzali jej nadejście, obawiali się jej.
Próbował spać, by czas leciał szybciej, ale bezczynność i niepokój płoszyły sen.
Narażał się wciąż na ryzyko i spore niebezpieczeństwo, wolał jednak opracować szczegółowy plan i ściśle się go trzymać. Nie lubił sytuacji nieprzewidzianych, czuł jednak, że dalsze trzymanie się tych zasad jest niemożliwe, ponieważ życie obraca się z wolna w chaos (…). Starał się zorganizować własne życie w granicach pewnej normalności. Jednakże w samotności w tym górskim pustkowiu zrozumiał, że przekroczył niewidzialną granicę i wkroczył w nowy, straszliwy wymiar.
Coraz bardziej mizerny, spędzał bezsenne noce i pełne upokorzeń dni. Stukał do wielu drzwi, wyczekiwał godzinami w poczekalniach, odpowiadał na ogłoszenia w gazetach, a na końcu tej drogi poddał się rozpaczy. Bez pracy powoli tracił tożsamość. Gotów był przyjąć jakąkolwiek posadę, za byle jakie wynagrodzenie, bo nade wszystko chciał poczuć się znowu komuś potrzebny. Jako bezrobotny był człowiekiem z marginesu, anonimową istotą nikomu nieznaną, nie robił nic użytecznego, co było miarą wartości człowieka w tym świecie, w jakim przyszło mu żyć. (…) Żona (…) nie zdołała jednak ocalić go przed coraz silniejszym poczuciem opuszczenia. Poddał się apatii, która odebrała mu poczucie czasu teraźniejszego, wyssała wszystkie siły i pozbawiła poczucia jakiejkolwiek wartości. Został z niego cień człowieka (…) jego wola załamała się ostatecznie. Wygasło pragnienie życia i podjął decyzję o zaśnięciu na zawsze.
Powszechne domaganie się prawdy okaże się silniejsze niż strach.
Lata dyktatury sprawiły, że dyskrecja gwarantowała przeżycie.
Był to świat biedy i niedostatku, gdzie jedyną pociechę stanowiła ludzka solidarność.

