Często prowadziłem z Herminą długie i rzeczowe rozmowy o Marii, o jej rękach, plecach, biodrach, o jej… — Hermann Hesse
Często prowadziłem z Herminą długie i rzeczowe rozmowy o Marii, o jej rękach, plecach, biodrach, o jej sposobie śmiania się, całowania i tańczenia. – A to ci już pokazywała? – spytała kiedyś Hermina i opisała mi specjalną pieszczotę językiem przy pocałunku. Prosiłem, aby mi sama to zademonstrowała, ale odmówiła z powagą. – To przyjdzie później – powiedziała – jeszcze nie jestem twoją kochanką. Zapytałem, skąd zna sztukę pocałunków Marii i niektóre intymne szczegóły jej ciała, znane jedynie kochającemu mężczyźnie. – Och – zawołała – jesteśmy przecież w przyjaźni. Czy myślisz, że mamy przed sobą jakieś tajemnice? Często u niej sypiałam i bawiłyśmy się z sobą. Tak, tak, dostała ci się ładna dziewczyna, umie więcej od innych.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Żyje jeszcze i chodzi gdzieś po świecie na swoich umęczonych nogach, w górę i w dół po schodach obcych domów, gdzieś tam gapi się na wyfroterowane posadzki i starannie pielęgnowane arakuarie, w ciągu dnia przesiaduje w bibliotekach, noce spędza w knajpach albo leży na wynajętym tapczanie i wsłuchuje się w żyjący za oknem świat i ludzi i wie, że jest wykluczony z tego wszystkiego, jednak się nie zabija, gdyż resztka wiary powiada mu, że cierpienia tego musi w sercu zakosztować do końca i że na to cierpienie musi umrzeć.
Życie ciska wokół siebie tak zwaną rzeczywistością, wspaniałym kalejdoskopem świata, pozwala na to, by po Haendlu następował odczyt o sposobie fałszowania bilansu w średnich zakładach przemysłowych, z czarodziejskich dźwięków orkiestry czyni odrażającą zawiesiną tonów, a swoją technikę, zapobiegliwość, swą straszną nędzę i próżność wsuwa wszędzie między idee a rzeczywistość, między orkiestrę a ucho. Całe życie jest takie, mój mały i musimy je takim pozostawić, a jeśli nie jesteśmy głupcami, to musimy się z tego śmiać. Ludziom pańskiego pokroju stanowczo nie przystoi krytykować radia lub życia. Niech się pan nauczy brać serio, to co jest tego warte, a z reszty niech się pan śmieje!
Zrozumiałem wszystko, zrozumiałem Pabla, Mozarta, gdzieś za plecami słyszałem jego straszliwy śmiech, wiedziałem, że w mojej kieszeni są setki tysięcy układów gry życiowej, wstrząśnięty, przeczuwałem jej sens, byłem zdecydowany rozpocząć ją raz jeszcze, raz jeszcze zakosztować jej męki, raz jeszcze i wiele razy przejść piekło mojej duszy. Kiedyś będę lepiej grał w tę grę z figurkami. Kiedyś nauczę się śmiać. Czekał na mnie Pablo. Czekał na mnie Mozart.

