Eliza Orzeszkowa

Cytaty

  1. I dwie rzeczy były niezmienne. Zawsze stała tu wysoka od ziemi do nieba samotność z obliczem niemem.

    I ciągle płynął tędy nieśmiertelny strumień czasu, niestrudzenie szemrząc: Vae victis! vae victis! vae victis!...

    s. 42

  2. (...) wszelakie charaktery wszelako bywają objawiane: u jednego pięknie, u drugiego brzydko... ale to jest forma, czyli powierzchowność i znikomość, a prawdziwy walor człowieka w tym, co on w środku ma...

  3. Mężczyzno! puchu marny, ty wietrzna istoto!

  4. Jedno zachodzi, drugie wschodzi, a ze smętku, jak z kozła, ani wełny, ani mleka!

  5. Wszystko to jest doczesność i znikomość. Nie na takie roboty człowiek patrzył, a wniwecz poszły; nie takimi nadziejami karmił się, a najadł się trucizny... Każda rzecz na świecie jak woda przepływa, jak liść na drzewie żółknie i gnije...

  6. W każdej fali powietrza światła, woni, w każdym kamyku przydrożnym i każdej trawie polnej, w liniach każdego ludzkiego oblicza i westchnieniu każdej piersi ludzkiej tkwi cząstka duszy świata niewidzialnymi nićmi połączona z duszą artysty i w ruch ją wprawiać mogąca.

  7. Co, kto miłuje, to i we śnie czuje.

  8. Głęboko trzeba kopać, aby wodę znaleźć, a tym bardziej człowieka, żebyś nie wiedzieć wiele lat z nim przebywał, jeszcze wszystkich skrytości jego nie rozpoznasz...

  9. Tedy gorsze my niż zwierzęta: bo i między zwierzętami swój swego zna. Wilk wilka nie pożera i kruk krukowi oczów nie wydziobuje...

  10. Ty pójdziesz górą, ty pójdziesz górą,

    A ja doliną;

    Ty zakwitniesz różą, ty zakwitniesz różą,

    A ja kaliną.

    Ty pójdziesz drogą, ty pójdziesz drogą,

    A ja łozami;

    Ty się zmyjesz wodą, ty się zmyjesz wodą,

    Ja mymi łzami...

    Ty jesteś panną, ty jesteś panną

    Przy wielkim dworze;

    A ja będę księdzem, a ja będę księdzem

    W białym klasztorze...

    A jak pomrzemy, a jak pomrzemy,

    Każemy sobie

    Złote litery, złote litery

    Wyryć na grobie...

    A kto tam pójdzie albo pojedzie,

    Przeczyta sobie:

    Złączona para, złączona para

    Leży w tym grobie!

  11. Nad wysoką, ciężką poręczą ławy oskarżonych podniosła się szczupła, jasnowłosa, czarno ubrana dziewczyna. Powieki miała spuszczone, postawę spokojną i głos trochę drżący.

    – Uczyłam dzieci, myślałam, że czynię dobrze…

    Tu na mgnienie oka w twarzy jej zaszła uderzająca zmiana. Jakby zawrzały w niej gwałtowne jakieś uczucia, podniosła czoło, oczy jej błysnęły, usta drgnęły i, poprawiając ostatnie swe zdanie, głośno, wyraźnie rzekła:

    – I teraz myślę, że dobrze czyniłam.

    s. 24

  12. Nosiła zawsze czarną wełnianą suknię i czarny kapelusz, ani ozdobny, ani modny, lecz z pod którego widać było gęstwinę ślicznych włosów, tak prawie jasnych, jak len, gładkich i lśniących nad czołem, w prosty, ciężki warkocz zwiniętych ztyłu głowy. Cerę twarzy miała bladawą i często zmęczoną, różowe usta i szare oczy, które kryształową swą przezroczystością przypominały czasem oczy dziecięce.

    s. 3