Dietrich von Hildebrand

Cytaty

  1. Prawdziwego chrześcijanina wszakże, który żyje z wiary poznanie samego siebie nigdy nie doprowadzi do małodusznego zwątpienia, do załamania się pod brzemieniem własnych grzechów. Wie on bowiem, że Bóg pragnie jego uświęcenia.

    s. 44

  2. Nie jest adekwatną formą mszy żałobnej odprawianie jej, jak gdyby świętowano wejście zmarłego do królestwa wiecznej szczęśliwości. Bo gdzież tu różnica względem uroczystości ku czci świętych, o których na gruncie wiary wiemy, iż osiągnęli szczęśliwość wieczną? Optymizm i pomniejszanie wagi Sądu dominują więc w dzisiejszej liturgii pogrzebowej, w przeciwieństwie do trydenckiego Requiem i to spłycenie wiąże się ściśle z zanikaniem sensus supernaturalis.

    s. 258

  3. Trudno nie dostrzec rozszerzania się kolektywizmu, o którym już mówiliśmy, a który wdarł się pod hasłem koncelebry do liturgii. Myli się przy tym społeczność ziemską i niebieską, nadprzyrodzoną wspólnotę w Chrystusie z mieszczańską wspólnotą parafialną.

  4. Gdy pomyślimy o pluralizmie u Rahnera, o zaprzeczaniu nieśmiertelności duszy, o negowaniu różnic między ciałem a duszą u Schillebeckxa, o odrzuceniu Boga transcendentnego u Marletha, o twierdzeniu Gregory Bauma, iż Bóg objawia się jako duch czasów, o negowaniu nieomylności Kościoła w kwestiach wiary i moralności u Künga oraz o wielu innych tezach - wówczas objawi się nam w przerażającej wyrazistości postępujące spustoszenie winnicy. Przerażające jest ono dlatego, że wszyscy ci teologowie nie niepokojeni nadal nauczają, wykładają, deklarują się jako katolicy, a także dlatego, że nie są ani usuwani ze stanowisk, ani suspendowani, ani oficjalnie potępiani. Jakżeż to nieodpowiedzialne postępowanie w dziedzinie teologii nie ma podminować Kościoła, a stopniowo - go zniszczyć?

    s. 24

  5. Koncepcja jakiegoś absolutu nieosobowego stanowiłaby contradictio in adiecto, bowiem byt osobowy z racji swojej istoty jest wyższy od wszystkiego, co nieosobowe.

    s. 102

  6. Jak mi powiedział niedawno pewien uznany francuski teolog, ubolewający nad dzisiejszym spustoszeniem winnicy Pana, integryści są tak samo groźni jak moderniści. Integryści - którzy wszystko, co nie jest ściśle tomistyczne, uznają za herezję - są przez swoje ograniczenie umysłowe równie dużym niebezpieczeństwem jak progresiści, którzy chcą wprowadzić pluralizm w Kościele, albo jak Hans Küng, który zaprzecza nieomylności Kościoła. Jest to oczywiście wielka pomyłka: ograniczoność integrystów może i jest godna ubolewania, ale nie jest to postawa heretycka. Traktują oni pewne tezy filozoficzne jako nierozerwanie związane z ortodoksją, podczas gdy są to dwie różne rzeczy. Niemniej te tezy filozoficzne w żaden sposób nie godzą w chrześcijańskie objawienie i dlatego nie ma sensu stawiać ich na jednym poziomie z ludźmi, którzy wyznają tezy filozoficzne radykalnie sprzeczne z nauczaniem Kościoła świętego.

    s. 28

  7. Mówi się często, że modlitwa nie została wysłuchana, jeśli coś, czego się gorąco pragnęło, pomimo wszystkich modlitw nie spełniło się. Otóż jest tylko jedno takie dobro, o którym wiemy, że wszystkie modlitwy o nie zostają wysłuchane: nasze szczęście wieczne. Wszystkie dobra, mogące być naszym udziałem, są temu jednemu dobru podporządkowane; są one tylko dopóty rzeczywistymi dobrami, dopóki mu służą. Czy jakieś konkretne dobro służy temu celowi i w jaki sposób, tego my z absolutną pewnością nigdy nie możemy stwierdzić; to wie jeden tylko Bóg. Nigdy więc nie możemy powiedzieć, że Bóg nie wysłuchał naszej modlitwy; z faktu, że nie nastąpiło to, czego pragniemy, nigdy nie możemy wnioskować, że Bóg odwrócił się od nas i że nasza prośba przeszła nie zauważona. Powinniśmy raczej przyjmować, że Bóg wie lepiej niż my, co nam jest przydatne do zbawienia, że właściwa intencja naszej modlitwy, dotycząca naszego prawdziwego szczęścia, w niespełnieniu naszych konkretnych życzeń zostaje właśnie wysłuchana.

    s. 152

  8. Poprawa życia ziemskiego ludzkości - likwidacja ubóstwa i wojen - jest zapewne wielką naturalną wartością, a zainteresowanie nim jest postawą chwalebną i moralną. Ale czy Chrystus przyszedł właśnie po to, czy po to druga Osoba Boska przybrała naturę ludzką? Czymże jest wszelka zewnętrzna poprawa życia ludzkiego wobec faktu, iż człowiekowi daje się przez chrzest święty nową zasadę życia, która otwiera mu możliwość uświęcenia, glorificatio Boga i zbawienie wieczne dzięki śmierci Chrystusa na krzyżu? Świat, w którym nie byłoby już ubóstwa i wojen, a nawet chorób - świat bez cierpień fizycznych i psychicznych, w którym jednak nikt nie ugiąłby kolan przed Chrystusem, w którym nie modlono by się do Boga - nie miałby ani przez moment prawa istnieć i byłby godny zapaść w nicość.

    s. 163

  9. Prawdziwy chrześcijanin musi być zupełnie wolny od wszelkich uprzedzeń. Musi je w sobie wykorzenić, aby – nie obciążony jakimikolwiek konwencjami, przypadkowymi doświadczeniami i skojarzeniami – mógł udzielić odpowiedzi na każde dobro, któremu się ona in conspectu Dei należy. A im bardziej żyje ktoś całkowicie z Chrystusa, im bardziej zdecydowanie dokonał heroicznego skoku w nadprzyrodzoność, tym bardziej wszystkie te ograniczenia odpadają same z siebie.

    s. 209

  10. Prawowierność jest jedną z jego [Kościoła katolickiego] głównych trosk, a urząd pasterski najważniejszym, powierzonym przez Boga zadaniem. Nauczanie apostołów określa kanon jego sprawowania. Wskazanie apostoła Pawła „Strzeż depozytu [wiary]!" (1 Tm 6, 20; 2 Tm 1, 14) jest zobowiązaniem, którego naruszenie byłoby zdradą. Kościół jako nauczyciel nie wynajduje swej nauki, ale świadczy o niej, zachowuje ją, interpretuje i przekazuje. Skoro w przypadku głoszenia Ewangelii idzie o samą prawdę, można Kościół nazwać konserwatywnym i nieprzejednanym. Kto chciałby skłonić Kościół do dostosowania wiary do zmieniającego się gustu ducha czasów, temu odpowiada on słowami apostołów: Non possumus!, Nie możemy (Dz 4, 20).

    s. 132

  11. Kiedy z powodu błędnie pojętego miłosierdzia, miękkości serca lub płytkiej życzliwości sądzimy, że powinniśmy pozwolić, aby człowiek błądzący trwał w błędzie, znaczy to, że przestaliśmy go traktować poważnie jako osobę, i że nie interesuje nas jego obiektywne dobro.

    s. 264

  12. Troska z powodu izolacji Kościoła we współczesnym świecie odegrała wielką rolę w pracach II Soboru Watykańskiego i zapoczątkowała próbę wejścia w dialog zarówno z innymi religiami, jak i z dzisiejszym ateistycznym światem. Ten nacisk na dialog oznacza, że Kościół nie chce już poprzestawać jedynie na odrzucaniu ateistycznych błędów lub religii, którym brakuje światła Chrystusa. To odrzucanie jest jedną z najważniejszych misji Kościoła i musi pozostać sprawą fundamentalną i niezbywalną. Jednakże Kościół gorąco pragnie odnajdywać wszelkie elementy prawdy w innych religiach, cierpliwie wsłuchiwać się w ich naukę i badać drogi, którymi mogłoby do nich przeniknąć światło Chrystusa. Kościół usiłuje również zrozumieć przyczyny ciężkiej choroby, jaką jest ateizm, i znaleźć środki pomocne w usuwaniu tego wszystkiego, co przeszkadza ateistom w odnalezieniu drogi do Boga.

    s. 269