(…) sieć komputerowa jest istotnie pewnego rodzaju wspólnotą. Jakże jednak ubogą! Pozbawioną kościoła… — Clifford Stoll

(…) sieć komputerowa jest istotnie pewnego rodzaju wspólnotą.

Jakże jednak ubogą! Pozbawioną kościoła, kawiarni, galerii, teatru i piwiarni. Z mnóstwem kontaktów między ludźmi, lecz bez krzty człowieczeństwa. Z cyberseksem, cyberdziwkami, cyberświntuszeniem, ale bez prawdziwego, namiętnego kochania się na sianie.

No i bez śpiewu ptaków.

Nawet jeśli zignorujemy najbardziej ewidentne braki – dziecięcy śmiech, dżem śliwkowy, zielony samochód sportowy mojej siostry Rosalie – pozostają inne niedostatki tej namiastki lokalnej społeczności. Jakie? Brak poczucia trwałości i przynależności, przywiązania do miejsca i ciepła, jakie daje lokalna historia. Nie ma w niej tego, co jest esencją życia w sąsiedzkiej wspólnocie: przyjacielskich spotkań i poczucia, że się do niej należy.

Och tak, słyszę, co mówicie: Przecież to społeczność metaforyczna. Tylko że wszystko, co się dzieje w sieci jest metaforą: rozmowami bez mówienia, uśmiechaniem się bez poruszania ustami i obejmowaniem bez dotykania.

Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0