Charlotte Brontë
Cytaty
Jestem kapryśny, gdy odkryję, że ktoś nie ma ani serca, ani duszy.
Czy pan sobie wyobraża, że ja potrafię pozostać stając się dla pana niczym? Czy pan mnie uważa za bezduszny automat, za maszynę bez uczucia? Sądzi pan, że potrafiłabym znieść, gdyby mi kęs chleba wydzierano od ust i kroplę życiodajnej wody wylewano z czary? Ponieważ jestem biedna, nieznana, nieładna i mała, myśli pan, że i duszy we mnie nie ma ani serca? O, jak się pan myli!
Mam duszę jak i pan, i takież serce! A gdyby mi Bóg był dał nieco urody i wielkie bogactwa, postarałabym się, aby panu było równie ciężko odejść ode mnie, jak mnie jest ciężko odejść od pana. Nie zwracam się teraz do pana tak, jak nakazuje zwyczaj czy konwenans światowy, nawet nie jak człowiek do człowieka, ale jak wolny duch do wolnego ducha, jak gdybyśmy, przeszedłszy przez śmierć i przez grób, stali przed Bogiem równi, bo i równi przecież jesteśmy!
Pragnę ogrzać, nie zmrozić, zyskać wieczność, nie krwawe łzy… Nie, nawet nie słone, żniwem moim muszą być uśmiechy, słowa pieszczotliwe.
Posiedźmy tu dziś wieczór, choćby nie było nam sądzone nigdy już zasiąść razem.
Wolałbym już cierpieć skrajną nędzę, aniżeli obrać zawód, do którego nie mam powołania.
s. 57
Nie zalewaj miłości całego serca, duszy i siły na kogoś, kto tego daru nie pragnie i tylko by nim pogardził.
Chciałam Cię tak szalenie rozkochać w sobie, jak sam się w Tobie kochałem, a wiedziałem, że zazdrość będzie mi najlepszym sprzymierzeńcem w osiągnięciu tego celu.
Belgia! Nazwa to nieromantyczna, niepoetycka, a jednak za każdym razem, gdy ją słyszę, ozywa się w mym uchu dźwiękiem, w sercu zaś echem niepodobnym do brzmienia zrodzonego z innych sylab, jakkolwiek słodko i klasycznie brzmiących. Belgia! Powtarzam ów wyraz, gdy o północy siedzę w samotności. Porusza on światem przeszłości jak wezwanie do wskrzeszenia; groby się odmykają, martwi powstają; widzę, jak z chmur zstępują na mnie myśli, uczucia, wspomnienia, dotąd uśpione (…).
s. 61
Ile wiedziałem o charakterze niewieścim, zanim przyjechałem do Brukseli? Niemalże nic. A jakie były o nim moje wyobrażenia? Sądziłem, że to coś nieokreślonego, eterycznego, mglistego, lśniącego; teraz gdym już zetknął się z nim bezpośrednio, okazało się, że to całkiem namacalna substancja, niekiedy bardzo twarda, często zaś ciężka; był w niej metal: ołów i żelazo.
s. 113
Człowiek zaznaje swego rodzaju idiotycznej przyjemności, wręczając dziecku słodycze, głupcowi dzwonki, psu kość. Nagrodę stanowi dla niego obraz dziecka, które wysmarowuje cukrem twarz, widok głupca, który w podnieceniu robi z siebie głupca skończonego, możność obserwacji psa, którego natura dochodzi do głosu nad kością. Wręczając Williamowi Crimsworthowi portret jego matki, za jednym zamachem sprezentowałem mu słodycze, dzwonki i kość; żałuję jednak, że nie dane mi było ujrzeć efektu.
s. 243
Lepiej być pozbawionym logiki, aniżeli uczuć.
s. 279
Chciałem Cię tak szalenie rozkochać w sobie, jak sam się w Tobie kochałem, a wiedziałem, że zazdrość będzie mi najlepszym sprzymierzeńcem w osiągnięciu tego celu.



