Andrzej Ziemiański
Cytaty
Ach, życie życie… Sranie i gorzoły picie.
– Mów!
– To Virion, pani. Jeśli ta głupia dupa dała się obrazić i wyzwała go na pojedynek…
– Była pijana!
– Rozumiem, że to ją tłumaczy. W takim razie upijmy się i my. Mamy tu wokół jakieś dwa tysiące żołnierzy. Niech uderzą, bo tamci mają mniej niż dwieście. Wystarczy nam pół modlitwy, żeby rozchlastać poselstwo – efekt ten sam co w przypadku pojedynku Viriona.
– Nie krzycz. To naprawdę taki zły pomysł?
– Mówisz, pani, o rozchlastaniu poselstwa?
– Tu akwedukt – nagle, chcąc się zemścić za jego zachowanie, jednym ruchem ściągnęła oficerowi spodnie.
– O? A tu nic nie narysowano – rozsunęła palcami pośladki. – Czy też to plastyczny model dwóch wzgórz i wąwozu?
Ani drgnął. Męska świnia.
– Różnie można interpretować – mruknął – Ale za to z przodu mam plastyczny model nowej katapulty.
– Gdzie? – jedynie Shha dała się złapać i zerknęła, jak wyglądał bez spodni.
– O tu – spokojnie wyjaśnił setnik. – Wystarczy dotknąć i model zacznie działać.
Chorąży zagryzła wargi. Potem jednak Shha roześmiała się i zaczęła kręcić pupą w przezroczystej sukience.
– O! Działa nawet bez dotykania! – spojrzała setnikowi prosto w oczy.
Potem ukradł z pokoju Zaana dzban wina i poszedł się uchlać. W przeciwieństwie do właściciela trunku, jemu się udało.
Może lepiej nie być wybranym. Może lepiej pić, weselić się, robić świństwa wszystkim, ile wlezie i zginąć gdzieś, w jakiejś bitwie, od strzały, co zabija tak szybko, że się nie wie o własnej śmierci?
Mistrz podszedł bliżej, przyjął z rąk uczniów dwie miseczki, jedną z kolcami, drugą z trucizną i stanął pomiędzy jej rozkraczonymi nogami.
– Masz krzyczeć: „Oddajcie port Yach”. W mocy Archentara jest to uczynić, on odpowiada za dyplomację Troy. Zrozumiałaś mnie?
Masz pójść i go zabić. Od razu. Bez wywijania mieczem, jak nie przemierzając cepem! Zabijaj od razu, rękami, zębami, nogami, napluj mu w oczy, zabijaj czymkolwiek.
s. 352
– A mnie się nic nie stało – uśmiechnęła się piegowata, pucułowata i strasznie niska, właściwie maluteńka dziewczyna, podając skrępowane dłonie.
– Nie zgwałcili cię?
– Eeeeee… Dopadł mnie jeden. Nie pierwszy w moim życiu, choć pierwszy nie po dobrej woli. Niezły był w tym, co robił, dawno mu wybaczyłam – roześmiała się. – Może list mu poślę?
Nikt nie każe Ci iść dalej. Można siedzieć i czekać na śmierć. Można przez całe życie siedzieć i czekać na śmierć. To też jest godne, jest honorowe, może być przyjemne, jeśli ktoś potrafi czerpać z tego przyjemność. Nikt nigdy nie powiedział, że tylko jak się idzie naprzód to dopełnia się los człowieka.
– T… to… to przecież rycerz Zakonu. O… oni są najlep… najlepsi w mieczu i w walce… najlepiej wyszkoleni… n…n… najszybsi…
– Ha! No patrz! – chłopak odrzucił szmatę i schował miecz do pochwy. – A ja po prostu, psiamać… – roześmiał się – ja po prostu nie wiedziałęm, ze on jest tak strasznie szybki.
Co za różnica, jak się idzie na śmierć? Odważnie czy tchórzliwie? Przy dwóch tysiącach ofiar raczej nie zapamiętają żadnego imienia. Można się nawet sfajdać, bez różnicy.
O! Dwadzieścia żywych trupów ze mnie szydzi. Cóż za czasy nastały, żeby trupy, miast na cmentarzu leżeć, ludzi nachodziły.