Waldemar Łysiak
Cytaty
Są tylko dwie rzeczy bez granic: kobiecość oraz sposoby jej nadużywania.
Marni ludzie często tworzyli arcydzieła; sztuka nie musi brać ślubu z przyzwoitością, żeby wykuwać jakość klasy olimpijskiej.
Wszyscy popełniamy błędy – zakochujemy się w tenorach lub w sopranistkach, chociaż tenorzy są równie głupi jak kłótliwe kobiety, gdyż wysokie tony uszkadzają im mózg.
Mówiąc to zmierzył go wzrokiem snajpera trzymającego palec na osłonie spustu.
Państwo, którego dyplomaci nie znają języków, którego moraliści nie mają wstydu, i którego intelektualiści cierpią na brak inteligencji – nie urodzi prawdziwych arcydzieł kręceniem biczów z piasku i lepieniem buław z łajna.
Kim był? Był człowiekiem zapatrzonym bardziej wewnątrz siebie niż na zewnątrz. Należał do tych ludzi, którzy kultywują swoje człowieczeństwo z tak twardymi dykcjonarzami zasad, iż każdy ich krok jest z góry wyznaczony, a droga którą podążają, nie ma żadnych odnóg. I wreszcie był jednym z tych, do których pasuje używane w pierwszej połowie XX wieku austriackie powiedzonko lotnicze: „polnisches Wetter” (chodziło o wyjątkowo złą pogodę, podczas której latali tylko polscy piloci).
Polak nie kocha zemsty, nie potrafi nią żyć, chęć jej dokonania przechodzi mu prędko, nie szuka odwetu maniakalnie. Południowiec rzekłby, iż to rodzaj kalectwa, na które cierpi cały naród. Polacy się nie mszczą.
s. 102
Tak jak zawodowa prostytutka jest uczciwszą kobietą niż te tabuny wyzwolonych żon i mamuś, co noszą na piersiach medalik z Matką Boską i puszczają się cichcem przy każdej okazji, tak pospolity złodziej jest uczciwszy od nomenklaturowego, bo kradnąc nie udaje strażnika praw i nie żąda za to chlebowego krzyża.
Światem rządzi Bóg miłosierny albo król-przypadek, trzecie nie istnieje…
s. 51
Nauczyłem się, że w kraju, w którym ktoś panuje miłościwie, nie należy przesadzać z humorem. Potem stwierdziłem jeszcze, że poza jedzeniem i ziewaniem w ogóle nie należy zbyt często otwierać ust, ani do płaczu, ani do śmiechu. Kiedy na koniec zrozumiałem, że lepiej jest być młotkiem niż gwoździem – wstąpiłem do policji.
W wielu ludziach krąży po cichu robak szaleństwa. jest czarny i ma trzy wielkie, fosforyzujące szkarłatem oczy. Długi ryjek zakończony otworem gębowym służy mu do plucia – pluje celnie jak zawodowy snajper. karmi się naszymi snami; chłepcze je po nocach, trawi i wydala z powrotem, by przyszły do nas nad ranem i objawiły jeszcze inny świat. Małe szeleszczące chwytniki pozwalają mu przeciskać się przez każdą szczelinę ciała. Tak właśnie wychodzi z jakiegoś zdarzenia, wiersza lub religii i wdziera się w nas przez oko, ucho albo por skóry, a potem wędruje w milczeniu żyłami i nitkami nerwów szukając stałej przystani. Kiedy wejdzie do duszy, człowiek staje się niebezpieczny dla swojej uczciwości. Kiedy dosięgnie mózgu, człowiek zaczyna zagrażać swemu otoczeniu. ale kiedy dosięgnie serca, człowiek zakochuje się w jakiejś istocie ludzkiej. Wówczas świat staje się dla niego niebezpieczny i każdy krok zagraża mu klęską.
Żyje, a jest w niej więcej śmierci niż w odciętych głowach, które rozwierają martwe usta i zdają się protestować, przeklinać i błagać niebiosa o pomstę.











