Od chwili tej do końca świata … w pamięci ludzkiej będziemy żyć: my wybrańców garść, … kompania braci — Stephen E. Ambrose
Od chwili tej do końca świata
… w pamięci ludzkiej będziemy żyć:
my wybrańców garść,
… kompania braci
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Mając do wyboru – skakać ze spadochronem jako awangarda ofensywy albo iść noga za nogą, w tłumie ludzi, którym nie można ufać – uznali, że mniejsze szansę na przeżycie mają jako szara masa armatniego mięsa. Kiedy zaczną do nich strzelać, woleli trafić gdzieś, gdzie mogliby na sąsiada patrzyć z nadzieją, a nie z obawą.
Do spadochroniarzy zgłosili się na ochotnika, jak sami mówili – dla emocji, zaszczytu i miesięcznego dodatku spadochronowego (pięćdziesiąt dolarów dla szeregowego, sto dla oficera). Ale tak naprawdę do skakania z samolotów zgłosili się z dwóch względów natury osobistej. Pierwszy można by ująć słowami Roberta Radera jako „chęć bycia lepszym niż reszta”. Każdy z członków kompanii przeszedł przez to samo, co przeżył Richard Winters: w pewnej chwili doszedł do wniosku, że nie po drodze mu z indywiduami, które spotykał, odkąd przeszedł bramę ośrodka uzupełnień. Musiały być jakieś lepsze sposoby na wojskową karierę. Oni nie uważali, że służba wojskowa to katastrofa, klęska życiowa i dziura w życiorysie. Chcieli przez to przejść, ucząc się czegoś, a czekające ich wyzwania miały pomóc im dojrzeć.

