– Pogodzili się po Karaibach i, jak znam naturę ludzką, to teraz Marcela pęknie, a nie wpuści do domu obcej… — Monika Szwaja
– Pogodzili się po Karaibach i, jak znam naturę ludzką, to teraz Marcela pęknie, a nie wpuści do domu obcej kobiety, zwłaszcza młodszej i ładniejszej od siebie. U Marcelki Marysia nie zarobi. Chyba żeby się przebrała za starą wiedźmę…
– Tak jak my kiedyś…
Maria nie była pewna, czy dobrze słyszy. Dwie stare wiedźmy przebierały się za stare wiedźmy? No, uczciwie mówiąc, to nie są wiedźmy, tylko całkiem sympatyczne staruszki, ale przecież staruszki.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Że opuściłam dom mego męża, chciałaś powiedzieć. Był chamem i damskim bokserem. Wytrzymywałam to jak idiotka, bo kiedyś przyrzekłam jednemu księdzu przy spowiedzi, też jak idiotka, że będę matką rodu, dopóki mój syn może mnie potrzebować, to znaczy, dopóki sobie nie znajdzie własnej kobiety. Ten ksiądz chciał mnie ugrobić na całe życie z tą wiernością małżeńską, ale uznałam, że wszystko ma swoje granice. Byłam na spowiedzi przy okazji waszego ślubu i powiedziałam księdzu, temu samemu zresztą, on ma już ze sto lat, że koniec mojej przysięgi, a on mi odmówił rozgrzeszenia. Odtąd chodzę do kościoła nielegalnie.
Ty się o nic nie martw, Marysia – powiedział tonem niezrównanego doktora Pawicy.
– Sasza Winogradów, native speaker, tłumacz i poeta z bożej łaski oraz śpiewak. Bardzo skromny śpiewak. W każdym razie nie piosenkarz. Pieśniarz?… Tak sobie przy gitarze śpiewam troszkę.
– Okudżawę i Wysockiego?
– No tak, tu wszyscy ich uwielbiają, nie wiem, jakim cudem.

