Mario Vargas Llosa
Cytaty
Ile razy może umierać człowiek? Wiele razy, ponoć.
Śpisz jeszcze, papużko? Śpij, śpij, pozwól mi dokończyć twoją historię. Dlaczego chce zabić swoje pisklę? Przecież nie z głodu. Złapałem papugę za skrzydła i z całej siły rzuciłem ją w powietrze. Krążyła, krążyła i znowu wróciła. Rzucając się na mnie. Wściekła, dziobiąc, jazgocąc, wróciła. Uparła się, że zabije swoje małe, chyba. Dopiero wtedy zrozumiałem, dlaczego. Nie wykluło się takie, jakiego oczekiwała, być może. Łapkę miało skrzywioną i trzy paluszki zrośnięte. Do tamtej pory nie wiedziałem o tym, o czym wy wszyscy wiecie; że zwierzęta zabijają te małe, które rodzą się inne. Dlaczego puma wbija szpony w swe kulawe albo jednookie kocię? Dlaczego krogulec rozszarpuje pisklę ze złamanym skrzydłem? Pewnie domyślają się, że trudne będzie życie tych małych i niedoskonałych stworzeń, pełne cierpień, bo nie będą umiały się bronić, latać, polować, uciekać ani spełniać swych powinności. Że żyć będą krótko, bo inne zwierzęta szybko je zjedzą. „To już lepiej sama je zjem, przynajmniej się pożywię”, jakby mówiąc. A może, tak jak i Macziguengowie, nie przystają na niedoskonałość? Może i one wierzą, że małe, które nie jest doskonałe, zostało nadmuchane przez Kientibakoriego? Któż to wie? Taka jest historia papużki. Zawsze siedzi skulona na moim ramieniu. A co mnie obchodzi, że czegoś jej brakuje, że ma łapkę wykoślawioną, że kuleje, że ledwie wzniesie się na taką, o, właśnie taką wysokość, natychmiast spada. Bo i skrzydełka jej wyrosły za krótkie, zdaje się. A czy to ja jestem doskonały? Podobni do siebie, rozumiemy się i dotrzymujemy sobie towarzystwa.
Dla Macziguengów historia ani nie postępuje, ani się nie cofa: obraca się, powtarza.
Kororo, pozostawia słodki smak w ustach, czyści żołądek, zabija głód i łagodnie usypia.
Przecież nie zawsze wiadomo, dlaczego nagle coś cię wzrusza. Dotyka nagle jakiejś twojej tajemnej struny i już
Czy to, co się wtedy zdarzyło, może jeszcze raz się wydarzyć? Zielarz mówi, że tak. „To wszystko jest, przebywa w jednym ze światów i, tak jak dusze, może powrócić. Jeśli tak się stanie, to będzie nasza wina, być może. Lepiej zachować ostrożność i czujną pamięć”.
Nic nie dzieje się ot, tak sobie tylko (…) Wszystko ma swoje wytłumaczenie, wszystko jest przyczyną i skutkiem czegoś. Być może. Więcej jest bożków i diabląt niż kropel wody w największym jeziorze i w rzece największej, mawiał. Są wszędzie i pośród wszystkiego. (…) Kto zna przyczyny i skutki, ten mądrość ma, być może.
Czy rzeczywiście Macziguengowie wierzą, że gwiazdy są blaskiem rozsiewanym przez świetliste kręgi otaczające dusze?
Jeszcze nie trafiłem na odpowiedź, skąd się wzięła moja twarz. To znaczy, że niektóre rzeczy nie mają pewnie swej przyczyny. Po prostu się zdarzają. (…) Tak, to prawda, nieznajomość przyczyny nie oznacza, że ona nie istnieje.
Żeby słuchać, trzeba umieć słyszeć. Ja się nauczyłem.
Słońce nie opadło i wciąż nie opada. Odchodzi i wraca jak dusze, którym los sprzyja. Ogrzewa świat. Ludzie ziemi też nie upadli. Jesteśmy tutaj. (…) Żyjemy, wędrujemy. To jest szczęście, chyba.
Doświadczyliśmy zła i śmierci, ale wciąż idziemy. Starczyłoby wszystkich iskierek na niebie, by zliczyć, ile księżyców już przeszło? Nie. Jesteśmy żywi. Ruszamy się.

