Mario Vargas Llosa
Cytaty
Beltran próbował dowodzić zorganizowanym przez siebie ruchem politycznym (…) przeciwstawiając się obojętności, żeby nie powiedzieć pogardzie ze strony własnej klasy społecznej, tak zwanych kręgów przywódczych, zbyt egoistycznych i niedouczonych, aby móc patrzeć nieco szerzej niż tylko na własne drobne interesy.
Intelektualista, pod warunkiem że był uległy, automatycznie należał do elity.
Lektury stanowiły dla mnie ucieczkę przed samotnością.
Najgorszą rzeczą dla człowieka jest spędzać życie na robieniu tego, czego się nie lubi, zamiast zajmować się tym, co pragnęłoby się robić.
Kiedy człowiek nie ma zbyt wiele czasu ani pieniędzy na rozrywki, wtedy one, dlatego że są rzadkie i skromne, nabierają cudownych treści, dają przyjemność, jakiej nie znają ci, którzy mogą z nich korzystać bez ograniczeń.
Czy z lewej, czy z prawej, nasze partie zrzeszają łajdaków.
Nie lubiłem – nie lubię – takiego zanurzania się w tłumie, więc musiałem dokonywać cudów, żeby ukryć niechęć.
Jak skuteczne mogą być w polityce niegodziwe metody postępowania.
Było to moje pierwsze opowiadanie, jakie ukazało się w druku, i od niego wzięła tytuł moja pierwsza wydana książka. Zapowiadało wiele reguł, którymi później kierowałem się jako powieściopisarz: należy wykorzystywać osobiste doświadczenie jako punkt wyjścia do rozwinięcia fantazji; trzeba stosować formę, która pozoruje realizm, i wzbogacać tekst dokładnymi informacjami geograficznymi albo związanymi z topografią miasta; należy dążyć do obiektywizmu w dialogach i opisach konstruowanych z bezosobowego punktu widzenia i zacierać ślady autora, no i w końcu trzeba przyjmować krytyczną postawę wobec tej problematyki, która jest kontekstem albo linią graniczną dla anegdoty.
Nie można ustalić, jak wielkie są przerosty zatrudnienia wśród funkcjonariuszy państwowych, bo nawet nie sposób dowiedzieć się ilu ich mamy.
Brak środków przyczynia się do dramatycznego wzrostu korupcji w instytucjach wojskowych, w nie mniejszym stopniu niż w administracji publicznej.
Doktor Antonio Cornejo Polar, krytyk literacki i „katolik socjalista”, jak lubił się przedstawiać – co jest sposobem na zaskarbianie sobie łaski w niebie bez utraty pewnych przywilejów w piekle – zrobił karierę uniwersytecką w bastionie radykalizmu i zwolenniku Świetlistego szlaku, jakim stał się Uniwersytet San Marcos. Można udawać p e r s o n ę publiczną, pozorować przekonania, idee i wartości pasujące do działalności zawodowej, a jednocześnie przeczyć im własnym postępowaniem. W życiu intelektualnym rezultatem takiego braku autentyczności są dewaluacja dyskursu, triumf stereotypów i próżnia retoryczna, martwy slogan i komunały w sprawach idei i kreatywności. (…) W dziedzinie polityki konsekwencje były jeszcze gorsze. Ci bowiem, którzy z dwulicowości oraz ideologicznego oszustwa uczynili swój modus vivendi, sprawowali niemal absolutną kontrolę nad życiem kulturalnym.

