(...) nauka nie zając, a podróż do Stanów – może się już drugi raz nie przytrafić (...). — Lucjan Kydryński
(...) nauka nie zając, a podróż do Stanów – może się już drugi raz nie przytrafić (...).
s. 26Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
W Wyższej Szkole znajdowało się wprawdzie kilka sal z dwoma instrumentami, lecz grać na nich muzyki rozrywkowej (...) nie było wolno. Na szczęście, cudowny profesor [Zbigniew Drzewiecki] wykazał maksymalne zrozumienie dla ich [Marka i Wacka] zainteresowań i (...) poczucie humoru. Na (...) lekcji polecił im zagrać coś z ich wspólnego repertuaru, ubawił się ich muzycznymi dowcipami i oświadczył, że taką muzykę pozwala grać.(...) poprosił panią dziekan (...) o wydanie zezwolenia Markowi i Wackowi na opracowywanie ich dwufortepianowych parafraz na instrumentach uczelni. Był to bodaj pierwszy w dziejach tej szkoły wypadek, iż studentom oficjalnie zezwolono zarabiać muzyką rozrywkową!
s. 22
Wacek zwrócił się (...) do mnie z pytaniem, czy nie poprowadziłbym konferansjerki – (...) niestety, wyjeżdżałem wówczas za granicę, (...) poprosił o to samo Irenę Dziedzic. Opowiadał mi później (...), jakie afisze zastali po przyjeździe do Bydgoszczy: ogromnymi literami wypisano na nich nazwisko „Irena Dziedzic”, a pod nim drobnym maczkiem dodając: „zaprasza na występ duetu Kisielewski-Tomaszewski”... Trudno, pani Irena miała już nazwisko, a oni jeszcze nie (...).
s. 23
W zasadzie niczego nie spisywali nutami – wszystko mieli w głowach i... na taśmach magnetofonowych, z których korzystali, gdy chcieli sobie przypomnieć utwór dawno nie wykonywany.
s. 53

