John Irving
Cytaty
Czterdziestoletni mężczyźni umieją już cicho zamykać drzwi pokojów, do których nigdy nie wrócą.
Frank, ja i cała reszta przekonaliśmy się później, że był to po prostu kolejny transport smutku, ale zagadka przez pewien czas nie dawała nam spokoju.
Czasem nas coś boli – powiedział. – Czasem żre nas żal, czasem cierpimy – ot, zwyczajnie. Ale Lilly ma prawdziwy Weltschmerz. Nie należy tego tłumaczyć jako „zmęczenie światem”, bo to nazbyt łagodne określenie jak na jej stan. Weltschmerz to raczej „zranienie światem”, całkiem dosłownie, bo Welt znaczy świat, a Schmerz ściśle rzecz biorąc oznacza ból, prawdziwie fizyczną dolegliwość. Lilly to kliniczny przypadek zranienia światem – z dumą konkludował Frank.
Jeżeli usiłujesz sobie wmówić, że nie sposób cię zapomnieć, zawsze znajdzie się ktoś, kto nie będzie pamiętał, że już cię gdzieś spotkał.
Jest najpiękniejsza, najbardziej niedostępna, ale zarazem najbardziej bezbronna – i najtwardsza.
Smutek zawsze na wierzch wypływa.
Chciała pięknie pisać, ale słowa odmawiały jej posłuszeństwa.
Trzeba się nabawić nieuleczalnej obsesji.
Już wtedy mieliśmy jednak pierwsze przebłyski tego rozczarowania, które należałoby odnotować w każdym rzetelnym elaboracie na temat zemsty. Wszystko, co zrobiliśmy Chipperowi, okazało się w sumie mniej straszne niż krzywda, którą on wyrządził Franny – bo gdyby szale się zrównały, dla nas samych byłoby tego za wiele. Przez resztę życia czułem się tak, jakbym wciąż trzymał Chippera Dove pod pachami, kilkanaście centymetrów nad jezdnią Siódmej Alei. Właściwie nic się z nim nie dawało zrobić – można go było najwyżej odstawić na ziemię. I tak już miało zostać. Każdy ma swojego Chippera, którego wiecznie tylko podnosi i odstawia z powrotem.
Ale – jak wiele lat później powiedziała Franny – „miły smutek” po prostu nie istnieje; smutek z definicji nie bywa miły.
Korzystaj z każdej okazji, jaka ci się trafi na tym świecie, choćby miało ich być chwilami za wiele, bo pewnego dnia okazje się kończą, wiesz?
(…) spytałem Franny, czy jej czegoś nie przynieść.
– Nie, dziękuje – odparła szeptem. – Przynieś mi tylko wczoraj i prawie całe dziś. Chcę je mieć z powrotem.

