Dziadka coś zgniewało, a był, jak wspomniałam, awanturnikiem i gwałtowności dawał ujście. Złapał jakiś… — Joanna Chmielewska
Dziadka coś zgniewało, a był, jak wspomniałam, awanturnikiem i gwałtowności dawał ujście. Złapał jakiś przedmiot ze stołu i rąbnął o ziemię. Na to Kinga, z kamiennym spokojem, podniosła się, zebrała cztery rogi obrusa z całą zawartością i wszystko wytrząsnęła za okno. – Żebyś się, kochanie, nie musiał męczyć po jednej sztuce – powiedziała słodko.
s. 30Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Irenę Lubowicka, bardzo piękną dziewczynę, spotkało na ulicy niezwykłe szczęście. Do tej inwentaryzacji i łażenia po drabinach wkładała spodnie, a rzadko w owych czasach kobiety nosiły spodnie i było to źle widziane przez społeczeństwo. Szła sobie, z przeciwka szedł jakiś facet, nawet podobno młody i przystojny, spojrzał na nią, splunął i rzekł z wielkim zgorszeniem:
– Fu, co za ohyda!
s. 64
– Ty, co byś zrobił, gdybyś się obudził rano i okazałoby się, że te całe studia to był tylko sen?
Bolek popatrzył na mnie ponuro.
– Upiłbym się z radości i zostałbym traktorzystą – odparł głosem grobowym.
s. 81
Uczmy się na cudzych błędach, bo sami wszystkich popełnić nie zdążymy…
s. 5

