Jacek Piekara
Cytaty
– Szkoda tylko, że nie przyszło ci do głowy podnieść dupska i pójść za tropem – dodałem.
– Przyszło – odparł bliźniak i rozgryzł źdźbło trawy. – Ale potem niby poszło…
– A to bardzo się cieszę – rzuciłem złośliwie i poszedłem w stronę koni, pytając Pana, za jakie grzechy aż tak mnie doświadcza.
s. 257
Tak więc powiedziałem kanonikowi, gdzie może wepchnąć sobie swoje polecenia, oraz w krótkich, żołnierskich słowach wyjaśniłem mu, kim byli jego matka oraz ojciec, i w jaki sposób matka potrafiła obsłużyć trzech klientów na raz.
s. 372
Każdego ranka muszę się przekonywać, że warto jeszcze żyć. Ktoś kiedyś, margrabio, powiedział, że przeraźliwą rzeczą jest zasypiać ze strachem, iż się nigdy nie obudzicie. Ja zasypiam ze strachem, że następnego dnia jednak się obudzę… I tylko wiara trzyma mnie przy życiu, kiedy podnoszę głowę ze snu.
I dobrze, gdyż nie uśmiechało mi się zakończyć życia z gardłem rozszarpanym zębami w brudnym zaułku zapyziałego miasteczka. Oczywiście nie istnieje coś takiego jak dobra śmierć, lecz są śmierci złe oraz bardzo złe. Ta byłaby bardzo zła.
s. 87
No tak, tego jeszcze nie było. owieczka surowo nakazująca odprowadzić się do wilczego leża. prosiak stanowczo domagający się wizyty u rzeźnika. Czyż świat nie bywa czasami pełen zdumiewających niespodzianek?
s. 294
– Wykończysz się, Mordimerze – powiedział i splunął w kąt. – Jak Bóg na niebie, wykończysz się.
Oczywiście, takie słowa wsparcia i otuchy były mi wręcz nad wyraz niezbędne. Cichym jeszcze głosem powiedziałem Kostuchowi, co myślę o nim, o jego matce oraz o sposobach, na jakie chędożyło ją okoliczne bydło nierogate. (…)
s. 261
Zauważyłem, że na jego pierś powrócił łańcuch, a na palcach miał cztery złote pierścienie z dużymi oczkami szlachetnych kamieni, które zdawały się na mnie figlarnie łypać i mówić: „Możemy być twoje, zacny Mordimerze”. Opuściłem wzrok, gdyż nie chciałem, by pokusa okazała się silniejsza od umiłowania spokoju. A przynajmniej nie tak od razu…
s. 152
Zrobiło mi się lekko, ból powoli mijał, a ja wiedziałem, że tracę przytomność umieram.
Kiedy ginie inkwizytor, czarne płaszcze ruszają do tańca.
s. 82
A płeć miała jak śnieg białą, drżała, gdy ją częstowali pałą.
s. 16
Biada nędznym istotom, gdy wchodzą pomiędzy ostrza potężnych szermierzy.
s. 128
Zrobiło mi się słabo. Jeżeli stanę się zwierzyną, na którą polują oszalałe Anioły, będzie to tylko żałosna kwintesencja żałosnego życia żałosnego Mordimera.
s. 424



