Oczywiście, atak na Kościół nie powiódłby się, gdyby na początku XVI wieku wszyscy jego urzędnicy sami gremialnie wystąpili z potępieniem własnej winy: kumulowania urzędów, uciskania biednych, okazjonalnego posługiwania się oszustwem, szeroko zakrojonego zdzierstwa w opłatach na rzecz duchownych i w rentach, krętactwa sądów duchownych. Gdyby ci liczni urzędnicy kościelni, winni złego prowadzenia się, uderzyli się w pierś, wyrazili skruchę i zostali anochoretami; gdyby ci liczni, nadęci bogactwem, porzucili je i rozdali je biednym; gdyby ci z kulturalnych prałatów renesansu, którzy zaczęli ośmieszać tajemnice, nagle poczuli gniew Boga – wówczas wszystko by naprawiono. Tak owocna jest skrucha.