Neony na głównej ulicy Czerwone światła na mnie rzucają, Chcę, żebyś był szczęśliwy, A dla siebie pragnę… — Emma Bull
Neony na głównej ulicy
Czerwone światła na mnie rzucają,
Chcę, żebyś był szczęśliwy,
A dla siebie pragnę tylko wolności.
Północ na międzystanowej,
Właśnie uciekam od ciebie.
Mam dolara, który mówi, że kłamiesz,
Odnoszę wrażenie, że on mówi prawdę.
Wyglądasz tak słodko, kiedy śpisz,
Kiedy twoje usta są zamknięte,
A wszystkie gniewne myśli schowane w środku,
Tak samo jak rzeczy, które przede mną ukrywałeś.
Kiedy jestem z dala od ciebie,
Mam twoje upozowane zdjęcia,
Ty starannie ubrany, z dobrego profilu.
Kroniki prawdziwej miłości
Skazane przez to, czego nie dostrzegałam.
Woda na autostradzie,
Wycieraczki biją jak serca.
Dlaczego kochasz mnie najbardziej,
Gdy dzielą nas setki mil?
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Kłamstwa i złamane przysięgi to broń w rękach twoich wrogów.
Fantazje przemocy,
Tłucznie butelek o ścianę,
Pragnienie ruchu, działania
Na całość.
Hałas samochodów na nocnej ulicy
Widzisz tylne światła przez zasłony,
Tam, gdzie twoje marzenia mkną
Ku drugiej stronie nocy
Na całość.
Na całość, na całość,
Po to, czego pragniesz,
Gdzie istnieje magia, a ty jesteś ogniem na niebie,
Gdy umowa wymaga poświęcenia,
A ty wiesz, że nie możesz umrzeć.
Na krawędzi, na której żyją najlepsi,
Na całość.
Chcesz być bohaterem
Z siekierką, która zaraz opadnie,
Kupiłbyś ją za miłość i chwałę,
Za wszystko.
Chcesz ubierać się na czarno
I tracisz serce na zawsze,
Ścigasz marzenie przez deszcz i grzmoty
Na swój honor
Na całość.
Dla ciebie żaden samochód nie jest dość szybki,
W twoim sercu żadna miłość nie jest prawdziwa.
Czy ległyby w gruzach twoje fantazje,
Gdybym ci powiedziała, że nie jesteś jedyny?
Trzymaj nogi z dala od rury wydechowej,
Unoś podeszwy butów nad jezdnią;
Wdusimy gaz i przekroczymy czerwoną kreskę,
Dotrzemy do kresu,
Będzie słodko,
Pójdziemy na całość.
Kiedy tłum żywo reaguje, rosną ci skrzydła i dajesz z siebie wszystko. Granie dla publiczności, która cię nienawidzi, jest jak brnięcie po szyję przez bagno.

