Po pana wyjściu chodził i chodził po pokoju, aż się zmęczyłam słuchaniem jego kroków. [...] Odważyłam się… — Arthur Conan Doyle

Po pana wyjściu chodził i chodził po pokoju, aż się zmęczyłam słuchaniem jego kroków. [...] Odważyłam się wspomnieć coś o środku uspokajającym, ale odwrócił się i spojrzał na mnie takim wzrokiem, że sama nie wiem, jak się znalazłam za drzwiami.

Rozdział IX, Przerwany łańcuch · s. 85