# Cytat — Rudolf Reder, Bełżec

> Załoga składała się przeważnie z ludzi, którym zagazowano żony, dzieci, rodziców. Wielu zdobyło „tales” i „tfilim” z magazynu, a kiedy zaryglowano barak na noc, słyszeliśmy na pryczach szmer modlitwy „kadisz”. Odmawialiśmy modlitwę za umarłych. Później była cisza. Nie skarżyliśmy się; byliśmy całkiem zrezygnowani. Może tych piętnastu „Zugsführerów” łudziło się jeszcze; my nie.

- Autor: [Rudolf Reder](https://www.zielonecytaty.pl/rudolf-reder.md)
- Książka: [Bełżec](https://www.zielonecytaty.pl/rudolf-reder/belzec.md)
- Strona: 59
- Źródło: [Wikicytaty](https://pl.wikiquote.org/wiki/Rudolf_Reder#Be%C5%82%C5%BCec) ([CC BY-SA 4.0](https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0/))
- Strona cytatu: https://www.zielonecytaty.pl/rudolf-reder/belzec/zaloga-skladala-sie

## Więcej z tej książki

> Najstraszniejsze dla mnie było to, że kazali kłaść trupy metr powyżej już pełnego grobu i przysypać piaskiem, a czarna, gęsta krew wydobywała się z grobów i jak morze zalewała całą powierzchnię. My musieliśmy przechodzić z jednego brzegu mogiły na drugi, by dostać się do drugiego grobu. Nurzaliśmy nasze nogi w krwi naszych braci, stąpaliśmy po kopcach trupów i to było najgorsze, najokropniejsze…

s. 57 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/rudolf-reder/belzec/najstraszniejsze-dla-mnie.md)

> Poruszaliśmy się wszyscy jak ludzie, którzy już nie mają woli. Byliśmy jedną masą. Znam trochę nazwisk, ale mało. To było też bez znaczenia, kim kto był i jak się nazywał. Wiem, że lekarzem był młody doktor spod Przemyśla, nazywał się Jakubowicz. Znałem też kupca z Krakowa Schlüssla i jego syna, Żyda czeskiego Ellbogena, który podobno miał skład rowerów, kucharza Goldschmidta, znanego z karlsbadzkiej restauracji „Brüder Hanicka”. Nikt nie interesował się drugimi, mechanicznie odrabialiśmy to straszne życie.

s. 59 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/rudolf-reder/belzec/poruszalismy-sie-wszyscy.md)

> Na samym brzegu grobów czekały i obłąkanym wzrokiem tępo patrzyły w głąb – dzieci, starcy, chorzy. Czekali na śmierć. Pozwalano im napatrzeć się do woli zwłokom, krwi i wdychać w siebie wyziewy zgnilizny, by za chwilę sprzątnąć ich strzałami krwawego Irrmana.

s. 64 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/rudolf-reder/belzec/na-samym-brzegu.md)
