Shep, z szacunkiem zachowując dystans, pozwolił, by wewnętrzny głos go upewnił, że ona w żadnym razie nie… — Richard Yates

Shep, z szacunkiem zachowując dystans, pozwolił, by wewnętrzny głos go upewnił, że ona w żadnym razie nie może umrzeć. Ludzie nie umierają w taki sposób, na końcu sennego korytarza w środku popołudnia. Do diabła, przecież gdyby umierała, sprzątacz nie przesuwałby z takim spokojem mopem po linoleum i z całą pewnością nie nuciłby pod nosem, nie zgodziliby się też, żeby kilka drzwi dalej radio tak głośno grało. Gdyby April Wheeler umierała, to nie powiesiliby tej tablicy ogłoszeń z plakatem zapowiadającym potańcówkę dla personelu („Zabawa! Poczęstunek!”) i nie ustawiliby tak ładnie tych wiklinowych krzeseł wokół stołu, na którym starannie rozłożono czasopisma. Do diabła, co według nich człowiek ma robić? Usiąść, założyć nogę na nogę i przeglądać numer „Life’u”, podczas gdy ktoś umiera? Oczywiście, że nie. To jest miejsce, gdzie rodzą się dzieci, gdzie w ułamku sekundy rozprawiają się ze skutkami prostych, zwykłych poronień; to jest miejsce, gdzie czekasz i niepokoisz się, aż masz pewność, że wszystko jest w porządku, a wtedy idziesz na drinka i wracasz do domu.

Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0

Więcej z tej książki

Wszystkie cytaty z tej książki