# Szmuglerzy

- Autor: [Ojzer Warszawski](https://www.zielonecytaty.pl/ojzer-warszawski.md)
- Liczba cytatów: 7
- Strona książki: https://www.zielonecytaty.pl/ojzer-warszawski/szmuglerzy

## Cytaty

> Znawcy ważyli i mierzyli, aż doszli do takiego oto wniosku: Jako że na świecie jest więcej zła niż dobra, właśnie teraz przyszedł czas, kiedy, nie daj Boże, zacznie się źle dziać.
>
> Tak to miasteczko samo sobie wyliczyło.

s. 162 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/ojzer-warszawski/szmuglerzy/znawcy-wazyli-i-mierzyli.md)

> Szmugiel opanował miasteczko jak ogień, który przenika wszystko dokoła, pełznie, cmoka i wylizuje wszystkie ukryte miejsca, wszystkie najmniejsze zakamarki.

s. 159 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/ojzer-warszawski/szmuglerzy/szmugiel-opanowal-miasteczko.md)

> Był pochmurny dzień. Wieczorem zaczął padać drobny, kłujący deszcz i padał tak uporczywie, że przenikał nie tylko ubranie i skórę, ale nawet duszę. Szmuglerzy, dobrze opatuleni chustami i szalami, siedzą milcząc, skurczeni, na poły obecni, ale jakby nieobecni, patrząc jeden na drugiego, lecz nie dostrzegając się wzajemnie… I nikt nie wie, czego chce, czego potrzebuje, czego mu brak… Zdaje się im, że przesuwające się dokoła cienie to dusze umarłych, które błądzą po tym świecie…

s. 163 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/ojzer-warszawski/szmuglerzy/byl-pochmurny-dzien.md)

> Już przy pierwszych słowach pieśni serca kobiet i mężczyzn zaczęły pękać, jakby nagle ktoś siekierą rozbijał pokrywające je czarne, grube skorupy. Z oczu wszystkich popłynęły łzy. Przez cały czas łzy te skrywały się gdzieś głęboko, nawet nie wiedziano o ich istnieniu, ale przybycie wędrowca oraz dźwięki jego pieśni poruszyły każdego.

s. 270 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/ojzer-warszawski/szmuglerzy/juz-przy-pierwszych.md)

> Niemiec to z natury stworzenie spokojne, ale jak się go wytrąci z równowagi, można się już tylko powiesić.

s. 269 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/ojzer-warszawski/szmuglerzy/niemiec-to-z-natury.md)

> (…) wywiązała się rozmowa o ludziach, kamratach, którzy są hen gdzieś daleko za morzem i za którymi się tęskni. (…)
>
> Długo trwała ta rozmowa pełna tęsknoty, której wyrazem było walenie w stół pięściami oraz rozpalony wzrok. I chciało się wstać od stołu i krzyknąć na cały głos: „Słuchajcie, żeby was wszystkich diabli wzięli!”. Tak dojmujący był ból duszy… Przekrzykiwali się, jakby się o coś burzliwie spierali, jakby się kłócili, jakby za chwilę mieli się chwycić za łby. Twarze wszystkich były czerwone jak ogień, a oczy gorzały. Tęsknota sprawiała tak przeszywający ból, jakby grube dyszle furmanek rozdzierały im wnętrzności, czego oni, krztusząc się i dusząc, nie mogli po prostu znieść…

s. 137 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/ojzer-warszawski/szmuglerzy/wywiazala-sie-rozmowa.md)

> Wiatry buszowały jak dzikie bestie… Padały takie deszcze, że ani głowy wychylić z domu. Wiatr i deszcz na zmianę, jeden przestał, to zaraz drugi zaczynał, jak na weselu: jedna para nie skończy jeszcze ostatniego kroku, a już tańczy nowa. (…) Tak szumi i gwiżdże, że nie ma żadnej różnicy, gdzie się człowiek znajduje – czy pod plandeką, czy na niej, bo wszędzie tak samo przemokniesz do cna i całe ubranie nabrzmiałe – do wyrzucenia…
>
> Jeśli jest jeszcze na świecie człowiek, na którym to wszystko nie robi wrażenia, to właśnie Fajfke.
>
> – Teraz – powiada – możemy się wszyscy powiesić na strychu, żeby wyschnąć. Ale najpierw trzeba pójść do praczki, żeby nas dobrze wyżęła, bo jak nie, to będziemy wisieć ruski rok…

s. 236 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/ojzer-warszawski/szmuglerzy/wiatry-buszowaly-jak.md)
