# Cytat — Marta Kisiel, Dożywocie

> – Ładnie, prawda? – przytaknął całkowicie odporny na ironię anioł. – Bardzo przytulnie, apsik. Meble od paru dekad te same, a poszewki na poduszki panicz ciągle nowe haftuje.
>
> – Eee… Panicz…?
>
> – Uhm, panicz. Kiedy walczy z jesienno-zimowo-wiosenną chandrą. Latem robi sobie przerwę.
>
> – Na dobry humor?
>
> – Na konfitury. Z malin, borówek, czasami z wiśni… – Licho westchnęło z rozmarzeniem. – Oj, z wiśni są najlepsze. (…)

- Autor: [Marta Kisiel](https://www.zielonecytaty.pl/marta-kisiel.md)
- Książka: [Dożywocie](https://www.zielonecytaty.pl/marta-kisiel/dozywocie.md)
- Źródło: [Wikicytaty](https://pl.wikiquote.org/wiki/Do%C5%BCywocie_(powie%C5%9B%C4%87)) ([CC BY-SA 4.0](https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0/))
- Strona cytatu: https://www.zielonecytaty.pl/marta-kisiel/dozywocie/ladnie-prawda-przytaknal

## Więcej z tej książki

> Tak na dobrą sprawę nie za bardzo pamiętał, gdzie i kiedy się poznali. Zstąpiła z niebios, to pewne, uśmiechnęła się do niego, to też pewne, i dobiła go kilkoma celnymi spojrzeniami spod podkręconych rzęs, a wtedy owe niebiosa, wyraźnie będące z nią w zmowie, z hukiem zwaliły mu się na głowę, odbierając resztki rozumu. Nim się obejrzał, przestał występować w środowisku naturalnym jako Konrad Romańczuk, człowiek, sztuk jedna, i dla całego świata stał się Konradem-z-Majką. Gdzie on, tam ona, gdzie ona, tam on, nierozłączni jak gliniarz i prokurator, Statler i Waldorf, Hewlett i Packard. Po paru miesiącach doszło do tradycyjnej wymiany zapasowych szczoteczek do zębów, aż w końcu pewnego dnia nastąpiła zorganizowana inwazja kobiecości na męską przestrzeń życiową. (…) Otumanionemu miłością i podkręconymi rzęsami Romańczukowi było wszystko jedno. Kiwał potakująco głową, nawet gdy rozmowy zbaczały na tematy pokoju dziecięcego i nieco większego środka lokomocji.

s. 134 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/marta-kisiel/dozywocie/tak-na-dobra.md)

> Przede wszystkim Licho postanowiło uzbroić się po zęby.
>
> Spośród przedmiotów zgromadzonych w wieżyczce jako te najbardziej zabójcze wybrało żółte, gumowe rękawice, sięgające mu niemal po pachy, spray na mszyce oraz mopa. Od razu poczuło się większe i groźniejsze. Prawdziwy mały morderca.

s. 74 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/marta-kisiel/dozywocie/przede-wszystkim-licho.md)

> Proszę bardzo, espresso po lichocku. Rozpuszczalna lura ze zwykłym mlekiem i białą śmiercią w ilościach zdolnych powalić słonia.

s. 22 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/marta-kisiel/dozywocie/prosze-bardzo-espresso.md)
