# Dożywocie

- Autor: [Marta Kisiel](https://www.zielonecytaty.pl/marta-kisiel.md)
- Liczba cytatów: 42
- Strona książki: https://www.zielonecytaty.pl/marta-kisiel/dozywocie

## Cytaty

> Tak na dobrą sprawę nie za bardzo pamiętał, gdzie i kiedy się poznali. Zstąpiła z niebios, to pewne, uśmiechnęła się do niego, to też pewne, i dobiła go kilkoma celnymi spojrzeniami spod podkręconych rzęs, a wtedy owe niebiosa, wyraźnie będące z nią w zmowie, z hukiem zwaliły mu się na głowę, odbierając resztki rozumu. Nim się obejrzał, przestał występować w środowisku naturalnym jako Konrad Romańczuk, człowiek, sztuk jedna, i dla całego świata stał się Konradem-z-Majką. Gdzie on, tam ona, gdzie ona, tam on, nierozłączni jak gliniarz i prokurator, Statler i Waldorf, Hewlett i Packard. Po paru miesiącach doszło do tradycyjnej wymiany zapasowych szczoteczek do zębów, aż w końcu pewnego dnia nastąpiła zorganizowana inwazja kobiecości na męską przestrzeń życiową. (…) Otumanionemu miłością i podkręconymi rzęsami Romańczukowi było wszystko jedno. Kiwał potakująco głową, nawet gdy rozmowy zbaczały na tematy pokoju dziecięcego i nieco większego środka lokomocji.

s. 134 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/marta-kisiel/dozywocie/tak-na-dobra.md)

> Przede wszystkim Licho postanowiło uzbroić się po zęby.
>
> Spośród przedmiotów zgromadzonych w wieżyczce jako te najbardziej zabójcze wybrało żółte, gumowe rękawice, sięgające mu niemal po pachy, spray na mszyce oraz mopa. Od razu poczuło się większe i groźniejsze. Prawdziwy mały morderca.

s. 74 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/marta-kisiel/dozywocie/przede-wszystkim-licho.md)

> Proszę bardzo, espresso po lichocku. Rozpuszczalna lura ze zwykłym mlekiem i białą śmiercią w ilościach zdolnych powalić słonia.

s. 22 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/marta-kisiel/dozywocie/prosze-bardzo-espresso.md)

> – Tyś źrenicą oczu moich! Tyś promieniem nadziei mrok rozświetlającym! Tyś chwilą wytchnienia w znoju i bólu wszelkim! Ach, strudziłem usta daremnym użyciem! – zakrzyknął i mocno pociągnął dziewczynę, aż padła przed nim na kolana. – Do rzeczy. Marianno!… – szepnął jej płomiennie wprost do ucha. – Kochanko niebiańska… usiądziesz mi na grobie?…
>
> – A pierścionka to ty masz? – odparła krótko i węzłowato.
>
> – Słu… słucham?
>
> – Pierścionka – powtórzyła. – Złotego, z oczkiem, najlepiej czerwonym. Ja tak bez niczego na żadnym grobie nie usiędę. Matula mówi, że trza się cenić, a nie od razu dla byle kogo szargać wianuszek. Bo potem to cała wieś gada i staruszek z ambony pomstuje.

s. 65 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/marta-kisiel/dozywocie/tys-zrenica-oczu.md)

> Słuchaj, cholero, moja cierpliwość to nie Schengen, ma swoje granice.

s. 188 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/marta-kisiel/dozywocie/sluchaj-cholero-moja.md)

> – Śmieci, śmieci, śmieci – mruczała Carmilla, przetrząsając zawartość kolejnych szafek. – Jak widać, nie wszystkim było dane poznać łaskę żywności organicznej.
>
> – Znamy za to łaskę kruchego ciasteczka, alleluja – oznajmiło pogodnie Licho. (…).
>
> – Zwaną również klątwą pustych kalorii – burknęła Carmilla (…).

s. 237 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/marta-kisiel/dozywocie/smieci-smieci-smieci.md)

> (…) zaczęła podziwiać leżakujących na trawniku przed dworcem miejscowych koneserów wina marki wino, rocznik zeszła środa (…).

s. 278 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/marta-kisiel/dozywocie/zaczela-podziwiac-lezakujacych.md)

> – Uświadom mnie, jeśli łaskaw – westchnął Romańczuk – co może wiedzieć o miłości nastoletni gówniarz, którzy przez kilka tygodni łaził za wiejską babą, aż w końcu palnął sobie w łeb, bo go nie chciała, a potem jeszcze od niej w pysk po śmierci dostał?
>
> – Och, wiele… – panicz nie załapał ironii.
>
> – Nic, kompletnie nic! – warknął na to Konrad. – Dla ciebie miłość kończy się tam, gdzie dla normalnego człowieka dopiero się zaczyna! Za morzem łez, za tymi „och” i „ach”, za Weltschmerzem, za kulą w czaszce, za smętnymi wierszydłami i badylami zrywanymi na łące! Tam jest życie, szare, nudne, przyziemne, czasem bolesne jak wszyscy diabli, ale prawdziwe, z pewnością prawdziwsze niż ta twoja upstrzona rymami miłość! To gasnąca namiętność, wzajemna złość, zażarte kłótnie o byle pierdołę, zgniłe kompromisy, patrzenie dzień w dzień na tę samą kobietę…

s. 51 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/marta-kisiel/dozywocie/uswiadom-mnie-jesli.md)

> (…) współcześnie nawet Mickiewicz musiałby kręcić kiepskie filmiki autopromocyjne i rzucać je gdzie popadnie w sieci, coby się wybić, a wstęp do Ballad i romansów zapewne zamieściłby na swoim blogasku. Dostawałby słitaśne komcie, a jakiś palant o przeroście ambicji bądź pragnienia intelektu krytykowałby go za to, że pisze ballady zamiast haiku, i bredził coś o zaprzepaszczaniu tradycji kogoś tam przez dwudziestoletnich grafomanów, którzy nie potrafią przyjąć słów krytyki na klatę.

s. 250 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/marta-kisiel/dozywocie/wspolczesnie-nawet-mickiewicz.md)

> – (…) Otóż Konrad złapał depresję. Nie wiem, gdzie i kiedy, niewykluczone, że w mieście, istna sodomia i gomoria tam panuje. Och, oby to nie było zaraźliwe…
>
> – Na wszelki wypadek często myj ręce.

s. 139 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/marta-kisiel/dozywocie/otoz-konrad-zlapal.md)

> – Zbłądziłem pośród wzburzonych żywiołów, podążając za głosem poetyckiego natchnienia (…).
>
> – Głos poetyckiego natchnienia kazał ci wziąć kąpiel błotną? – zainteresował się Konrad (…).
>
> – Zazdrosna o rozkosze bujania w poetyckich niebiosach przyziemność rzuciła się na mą duszę, by rozerwać ją na strzępy i skalać swym brudem.
>
> – Wpadłeś do rowu?
>
> – Też. I odczuwam nieodpartą chęć oczyszczenia.

s. 164 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/marta-kisiel/dozywocie/zbladzilem-posrod-wzburzonych.md)

> (…) pogładziła biały, koronkowy kołnierzyk, który własnoręcznie wydziergała, by dodać nutę wyrafinowanej elegancji granatowej garsonce. Nie z próżności, skądże znowu, prędzej wyzionęłaby ducha, niż dała się opętać tak grzesznemu uczuciu – kierowała nią wyłącznie schludność, skromność i głębokie upodobanie do przyzwoitości. Wszak od braku kołnierzyka bardzo blisko już do dekoltu, od dekoltu zaś do bezwstydnego, zwierzęcego obnażenia (…).

s. 99 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/marta-kisiel/dozywocie/pogladzila-bialy-koronkowy.md)

> Rozwalony niedbale na sofie Szczęsny oderwał wzrok od książki, którą czytał. Choć sam rzekłby raczej, że zmysłami wszelkimi niczym kielichem z kryształu rzeźbionym czerpał ze zdroju nieziemskiej poezji. Talentu do komplikowania najprostszych nawet czynności nie sposób mu było odmówić.

s. 75 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/marta-kisiel/dozywocie/rozwalony-niedbale-na-sofie.md)

> – Przepraszam – skonsternowany Konrad zaczepił pierwszą z brzegu osobę (…). – Ta przyjacielska wymiana poglądów to…
>
> – Pole bitwy o przyrodę naszą i waszą – dokończył ze smutkiem rudy młodzieniec o fizjonomii Koziołka Matołka. – Miejscowi decydenci, oślepieni mamoną i wizją korzyści majątkowych w postaci stałego dostępu do żywności genetycznie zmodyfikowanej, pakowanej w zabójcze dla środowiska foliowe opakowania, oddali tę oto polanę, ostoję dzikiego, pierwotnego zwierza, w pazerne łapska krwiopijnych przedsiębiorców, którzy chcą postawić tu hipermarket. Przybyliśmy bronić tego skrawka ziemi przed śmiercią przez zabetonowanie. Obecnie trwa pokojowa dyskusja...
>
> – A żeby was pchły oblazły, lenie niedomyte! – wrzeszczała nieopodal jakaś dobrotliwa staruszka, kręcąc młynka torebką.
>
> – …po której przejdziemy do również pokojowego pochodu wokół polanki, zakończonego pokojowym przykuciem się do drzew, braci naszych liściastych.

s. 282 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/marta-kisiel/dozywocie/przepraszam-skonsternowany-konrad.md)

> Siła wyższa, bez uprawnień kierująca światem, postanowiła udowodnić, że dysponuje niekończącymi się pokładami czystej, małpiej złośliwości. Najpierw w cudowny sposób rozmnożyła bagaże, zaopatrując ich właściciela w ubrania na dowolną porę roku i okazję, łącznie z balem debiutantów i kolejną powodzią stulecia. Tak na wszelki wypadek. Nie zapomniała też o zestawie naczyń stołowych, karbidówce, środkach higieny mniej lub bardziej osobistej, dmuchanym materacu i wielu, naprawdę wielu absolutnie niezbędnych rzeczach. Bez wątpienia siła była kobietą, i to nad wyraz zaradną.

s. 7 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/marta-kisiel/dozywocie/sila-wyzsza-bez.md)

> – Postawiłbym na radosny eklektyzm – zdecydował, wprawiając Licho w konsternację. Z braku lepszego pomysłu pociągnęło noskiem.
>
> – Oj, bombek w takim kolorze to chyba nie mamy…

s. 94 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/marta-kisiel/dozywocie/postawilbym-na-radosny.md)

> Żadne tam „miłość ci wszystko wybaczy”, bo samo życie dobitnie dowodziło, że miłość i wybaczenie są z zupełnie innych bajek, tylko seks, kłamstwa i płyty DVD.

s. 40 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/marta-kisiel/dozywocie/zadne-tam-milosc.md)

> Zazdrość zżerała ich bez sztućców, zachłannie oblizując palce.

s. 215 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/marta-kisiel/dozywocie/zazdrosc-zzerala-ich.md)

> (…) nic tak nie pomagało w ataku późnozimowej melancholii jak solidna porcja placka z wiśniami oraz ciepłe kakao.

s. 175 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/marta-kisiel/dozywocie/nic-tak-nie.md)

> Blond loki, zwykle opadające swobodnie na ramiona, panicz zebrał w klasyczną cebulę i związał wściekle błękitną frotką z koronkowym kwiatkiem. Efekt był wstrząsający.
>
> – Przeszkadzały, gdym haftował na tamborku, więc je okiełznałem. – Nie wydawał się zbyt przejęty tym, że wygląda jak Fragles na sterydach.

s. 91 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/marta-kisiel/dozywocie/blond-loki-zwykle.md)

> Zupa, jak to miała w zwyczaju, milczała niczym zaklęta, aczkolwiek w tym milczeniu dało się wyczuć wyraźne potępienie.

s. 255 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/marta-kisiel/dozywocie/zupa-jak-to-miala.md)

> Tego roku zima postanowiła być wyjątkowo podstępna. Długo czekała na właściwy moment, tocząc wielce wyrachowaną wojnę psychologiczną, aż wreszcie, mniej więcej w połowie grudnia, sypnęła śniegiem aż miło i odniosła spektakularny sukces. Drogowcy byli bardzo zaskoczeni. Nikt natomiast nie był zaskoczony zaskoczeniem drogowców i chyba tylko dlatego obyło się bez zamieszek.

s. 72 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/marta-kisiel/dozywocie/tego-roku-zima.md)

> Ciągnąc za sobą pękatą czerwoną walizeczkę w kwiatki, Licho człapało niczym skazaniec schodami na parter. Półtora nieszczęścia w bamboszkach, krzywo ostrzyżonego, ze zwisającymi smutno skrzydłami i różowym królikiem kicającym przy nodze. Po jego pyzatych policzkach ciurkiem płynęły łzy niczym grochy.

[Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/marta-kisiel/dozywocie/ciagnac-za-soba.md)

> Cierpisz, nieprawdaż? (…) Tak, z pewnością. Cierpisz, gdyż czujesz się odrzucone, niechciane i zapomniane niczym… niczym… niczym coś odrzuconego, niechcianego i zapomnianego.

s. 140 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/marta-kisiel/dozywocie/cierpisz-nieprawdaz-tak.md)

> Mikołajkowe prezenty zdążyły się już znudzić, po słodyczach zostały tylko stosy sreberek i papierków, nowe komórki tłuszczowe oraz radosne zaczątki próchnicy, zaś pora na rozplątywanie światełek i ubieranie choinki jeszcze nie nadeszła. Takie grudniowe ni wpiął, ni wypiął, kiedy nie za bardzo wiadomo, co ze sobą począć.

s. 69 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/marta-kisiel/dozywocie/mikolajkowe-prezenty-zdazyly.md)

> – Fuksja, amarant czy purpura?
>
> – Że co?
>
> – Dziergam szalik dla Licha i mam dylemat, jaką barwę wybrać. – Podsunął Konradowi po nos kłębki mechatej włóczki. – Fuksja, amarant czy purpura?
>
> – Bardziej oczojebnych nie było? (…)

s. 91 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/marta-kisiel/dozywocie/fuksja-amarant-czy.md)

> Jestem oazą spokoju, usilnie wmawiał sobie Konrad, oazą spokoju na burzliwym morzu agresji i desperacji.

s. 94 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/marta-kisiel/dozywocie/jestem-oaza-spokoju.md)

> – Ładnie, prawda? – przytaknął całkowicie odporny na ironię anioł. – Bardzo przytulnie, apsik. Meble od paru dekad te same, a poszewki na poduszki panicz ciągle nowe haftuje.
>
> – Eee… Panicz…?
>
> – Uhm, panicz. Kiedy walczy z jesienno-zimowo-wiosenną chandrą. Latem robi sobie przerwę.
>
> – Na dobry humor?
>
> – Na konfitury. Z malin, borówek, czasami z wiśni… – Licho westchnęło z rozmarzeniem. – Oj, z wiśni są najlepsze. (…)

[Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/marta-kisiel/dozywocie/ladnie-prawda-przytaknal.md)

> Nadzieja jednak, jak powszechnie wiadomo, słynie z tego, że matkuje osobom, którym natura poskąpiła inteligencji, braki nadrabiając naiwnością.

s. 304 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/marta-kisiel/dozywocie/nadzieja-jednak-jak.md)

> Bywały takie chwile, raczej rzadkie, kiedy w Lichu budziło się bardzo nieśmiałe podejrzenie, że Szczęsny jest głupszy od jego bamboszków.

s. 77 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/marta-kisiel/dozywocie/bywaly-takie-chwile.md)

> (…) dorosłym człowiekiem, a dorosły człowiek mierzy się ze swoimi demonami, żeby je oswoić, no, ewentualnie zatłuc, przebić kołkiem, na wszelki wypadek zdekapitować i zakopać na rozstaju dróg.

s. 40 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/marta-kisiel/dozywocie/doroslym-czlowiekiem-a-dorosly.md)

> Na lewo – las. Na prawo – też las, liściasty, sądząc po liściach.

s. 8 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/marta-kisiel/dozywocie/na-lewo-las.md)

> Konrad przeleżał całą noc, gryziony i podszczypywany przez stado dzikich wątpliwości, które cierpiały na bezsenność i uważały, że on też powinien.

s. 141 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/marta-kisiel/dozywocie/konrad-przelezal-cala.md)

> (…) – Ja ją kiedyś zaduszę…
>
> – Panna, co? – Brwi Kusego rozpoczęły pełną podtekstów gimnastykę.
>
> – Skorpion, o ile kojarzę, wyjątkowo jadowity egzemplarz. Nie, panie Kusy, nie panna – wyjaśnił, widząc całkowity brak reakcji na sarkazm. – Wampirzyca, pijawka, koszmar wcielony, potwór, poganiacz niewolników, czyli moja agentka. (…)

s. 173 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/marta-kisiel/dozywocie/ja-ja-kiedys.md)

> A Konrad był wszak rdzennym mieszczuchem, wychowanym w kulturze betonu, plastiku i ruchomych schodów. Zwykle obcował z przyrodą za pośrednictwem kanałów Animal Planet i National Geographic. Mógł godzinami rozprawiać o zwyczajach godowych surykatek albo jeziorach kraterowych, ale jedynym gatunkiem drzewa, które rozpoznawał, była wierzba, koniecznie płacząca, a za naturalne środowisko podgrzybków uważał słoiczek.

s. 9 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/marta-kisiel/dozywocie/a-konrad-byl.md)

> Jako tradycyjny anioł stróż Licho nie miało na wyposażeniu żadnych mieczy ognistych ani tym podobnych, robiących odpowiednie wrażenie akcesoriów, mogło co najwyżej kopnąć z bamboszka.

s. 74 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/marta-kisiel/dozywocie/jako-tradycyjny-aniol.md)

> Miłujcie się, bracia i siostry w naturze, miłujcie kwiecie, miłujcie ziele! Zrzućcie okowy drobnomieszczańskiej moralności, uwolnijcie swe ciała i dusze z niewoli genetycznie modyfikowanych kłamstw i konserwantów, jakimi karmią was wielkie korporacje. Dajcie się ponieść czystej, nieskrępowanej miłości Matki Ziemi!

s. 281 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/marta-kisiel/dozywocie/milujcie-sie-bracia.md)

> – Na akwarycznych bogów, niechże pan ciszej przeżuwa… Ja cierpię…
>
> – Cierp, bratku, cierp za miliony – zarechotał. – Będziesz miał o czym wierszem pitolić przez następny miesiąc.
>
> – Jam niewinien…
>
> – Winien jak cholera. Urżnąłeś mi anioła, rozczochrańcu.
>
> (…) Konrad z pełną mściwości premedytacją zaczął się tłuc po kuchni, trzaskać, tupać i brzęczeć, szukając kubka najwłaściwszego do porannej kawy. Albo filiżanki. I łyżeczki. I spodeczka, rzecz jasna. Skacowane istoty nadprzyrodzone, świadome, że właśnie ponoszą coś w rodzaju kary, znosiły ten koncert na sprzęt kuchenny i umeblowanie z wielkim samozaparciem, usiłując nie pojękiwać zbyt często.

s. 169 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/marta-kisiel/dozywocie/na-akwarycznych-bogow.md)

> Ja z wami oszaleję. I to raczej prędzej niż później, chyba że wcześniej zginę śmiercią bolesną i tragiczną.

s. 121 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/marta-kisiel/dozywocie/ja-z-wami.md)

> Myślałem o tym całą noc. (…) Wiem, że chcesz mnie za wszelką cenę ściągnąć z powrotem do miasta, choćby w dybach ponownego związku. Parę osób pewnie by się z tego ucieszyło. Ty, Majka… troje znajomych oszołomów… (…) Ale jest też ktoś, kto zasmarkałby się na śmierć, rwąc sobie włosy z głowy i pióra ze skrzydełek. I kto nie oczekuje ode mnie, że się zmienię i zacznę spełniać jego oczekiwania, tylko akceptuje z całym dobrodziejstwem inwentarza. Ten ktoś właśnie śpi w moim łóżku z gołym pupskiem i wrednym różowym królikiem pod pachą. Nie mówiąc już o obecnym tu nieszczęsnym paniczu, któremu znowu skończyłyby się palce, zanim zdążyłby popełnić tak pożądane przez ciebie dzieło swego życia po życiu. I tak sobie myślę… że oni są jednak dla mnie ważniejsi niż twoje widzimisię. Dla Majki z czystej przekory nie chciałem się zmienić za nic na świecie, a dla nich… (…) jakoś samo wychodzi

s. 274 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/marta-kisiel/dozywocie/myslalem-o-tym.md)

> Licho nie lubiło śnieżek, wolało lepić bałwanki. Nie wpadały tak za kołnierz.

s. 71 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/marta-kisiel/dozywocie/licho-nie-lubilo.md)

> – Naprawdę potrzebujecie mojej obstawy? – zapytał, zaglądając w nawet najmniejszy kąt. – Jest was razem sześcioro, nie licząc obu futrzaków i Krakersa. A z nim żaden upiór nie ma szans… o ile trzyma się parteru.
>
> – Z tobą czujemy się pewniej – odrzekły zgodnie utopce, szczerząc pożółkłe kły.
>
> – Poza tym jesteś naszym dożywotnim opiekunem. Męczenie ciebie nie tylko dniami, ale i nocami, żebyś nie sparciał do reszty i zachował żywość ciała i umysłu, to nasz moralny obowiązek – dodał największy z nich.
>
> – Wzruszyłem się aż po pięty…

s. 304 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/marta-kisiel/dozywocie/naprawde-potrzebujecie-mojej.md)
