# Wszyscy jesteśmy podejrzani

- Autor: [Joanna Chmielewska](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska.md)
- Liczba cytatów: 5
- Strona książki: https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/wszyscy-jestesmy-podejrzani

## Cytaty

> Otworzył szuflady (…). Zawartość pierwszej od góry była zupełnie nieoczekiwana. Po całym dnie rozmazane było stare, zjełczałe masło, po którym poniewierały się resztki zeschniętej na kość kiełbasy, kawałki nadgryzionych bułek i skórek od chleba, papierki po topionym serze (…).
>
> – Zapasy (…). Na czarną godzinę.

s. 119 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/wszyscy-jestesmy-podejrzani/otworzyl-szuflady-zawartosc.md)

> Raz mieliśmy w opisie technicznym (…) takie zdanie: „Pies stojący w kącie pokoju, kopcił tak strasznie, że trzeba mu było otwór zalepić gliną”.

s. 216 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/wszyscy-jestesmy-podejrzani/raz-mielismy-w-opisie.md)

> Tu jest skażona atmosfera – oznajmił [Leszek] proroczym tonem, czyniąc zamaszysty gest patykiem umaczanym w tuszu. – Nikt się nie uchowa. Ostatni normalny zwariował!

s. 155 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/wszyscy-jestesmy-podejrzani/tu-jest-skazona.md)

> Ktoś nastawił radio, które nadawało akurat muzykę taneczną. Równocześnie Włodek zaczął grać na organkach z początku rzewnie, a potem (…) skocznie. Litry płynęły dalej, mieszane z kawą. Leszek ruszył do tańca z okrzykiem:
>
> – Raz się żyje! Panowie bracia, tańczymy na wulkanie! (…)
>
> (…) szalał w dzikich skokach po całym pomieszczeniu, odbijając się o stoły i szafy, co miało oznaczać, że tańczy charlestona.
>
> – Zabierzcie to! (…) Zabierzcie te meble! Nie ma dla mnie przeszkód! Jestem orzeł!
>
> (…) Monika z Wiesiem tańczyli twista, Wiesio umiał, Monika nie. Leszek nagle zmienił zdanie i oświadczył, że jest umierającym łabędziem, (…) dziwne wygibasy również zmieniły nieco charakter. We wdzięcznych przegięciach wypadł na korytarz aż do pomieszczenia Matyldy, gdzie skonał, przewieszony przez krzesło, wydając z siebie (…) skrzeczenie, które miało obrazować łabędzi śpiew.
>
> Włodek siedział na szafie z rysunkami i nie zważając na konkurencję Polskiego Radia grał przeraźliwe na organkach oberka. Alicja, doskonale zaprawiona, żądała, żeby zagrał polkę, bo ona musi tańczyć. (…) zaprotestował, między jednym dźwiękiem a drugim wyjaśniając nam, że w organkach brakuje mu A-moll (…).
>
> – Graj polkę, bo ci rozbiję głowę – zagroziłam, biorąc do ręki szklankę z fusami od kawy. Włodek nadal grał oberka, udając, że nie słyszy, więc (…) chlusnęłam na niego resztką kawy z fusami. Następnie poprawiłam wodą z wazonika od kwiatów.
>
> – Magiera – powiedział Włodek z urazą, zgarnął nieco z siebie fusy i nadal grał oberka. Alicja przyjrzała mu się z dużym zainteresowaniem.
>
> – Ona leje, to i ja! – (…) Wzięła ze stołu wielki wazon z kwiatami i chlusnęła na Włodka cała zawartością. Muzyk obraził się, zlazł z szafy i wyrzucił organki za okno.
>
> Stefan stał przy drugiej szafie (…) i mamrocząc jakieś przekleństwa wydłubywał z salcesonu ozorki, resztę ze wstrętem wyrzucając za siebie. Anka z Andrzejem i Monika z Wiesiem twardo tańczyli twistem wszystko, cokolwiek rozbrzmiewało przez radio. Alicja zrezygnowała z polki, wyciągnęła Kacpra na korytarz i oboje runęli w kierunku drzwi wejściowych, rycząc strasznym głosem mazura. Ryszard, siedzący dotąd melancholijnie przy stoliku, ocknął się nagle jak na dźwięk pobudki, wypchnął mnie z pokoju i poszliśmy za ich przykładem.
>
> Wpadliśmy do pokoju Matyldy w momencie, kiedy pierwsza para zawracała już od drzwi. Równocześnie umierający łabędź, to znaczy Leszek, zerwał się z krzesła, na którym oddawał ducha, i trafił w sam środek szaleńczego mazura. Oszołomiony chciał się cofnąć, dostał dubla od Ryszarda, wpadł na Alicję i Kacpra i całe towarzystwo wylądowało na biurku Matyldy. Małe, lekkie biureczko, mające cienkie, wdzięczne nóżki i szufladki tylko po jednej stronie, nie wytrzymało tego ciosu, trzasnęło, zgrzytnęło i runęło.

s. 266 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/wszyscy-jestesmy-podejrzani/ktos-nastawil-radio.md)

> – Co za świnia oblała mnie tą śmierdzącą cieczą? – spytał z goryczą i wyrzutem Włodek, wycierając chustką do nosa resztki wody po kwiatkach. (…) Twarz miał nadal w pięknym bladozielonym kolorze.

s. 41 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/wszyscy-jestesmy-podejrzani/co-za-swinia.md)
