# (Nie)boszczyk mąż

- Autor: [Joanna Chmielewska](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska.md)
- Liczba cytatów: 34
- Strona książki: https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/nie-boszczyk-maz

## Cytaty

> Wcale nie było pewne, czy myśli o rozwodzie Jola sama nie podsunęła mu dyplomatycznie, aczkolwiek do romansu Karol się nie rwał. Gdyby miał ratować morskich odmętów Jolę i karty kredytowe, gwarantowanie rzuciłby się ku kartom. Na szczęście pływać Jola umiała…

s. 79 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/nie-boszczyk-maz/wcale-nie-bylo.md)

> (…) do gabinetu Karola wślizgnął się przez uchylone drzwi Pucuś. Jak każdy kot, był indywidualnością i miał swoje prywatne upodobania. Lubił papier.
>
> Pucuś, rzecz jasna, napisu na kartce nie czytał, ale obwąchał ją (…). Po czym spróbował wziąć w zęby, co na gładkim, śliskim blacie okazało się niemożliwe. Pomógł sobie łapką i przesuwał papier tak długo, aż (…) kartka spłynęła na podłogę.
>
> (…) zeskoczył za nią i pomiętosił ją pazurami, wdeptując w dywan, dzięki czemu przestała być taka obrzydliwie gładka i pozwoliła się chwycić zębami. Promieniując zadowoleniem, kot wymaszerował z gabinetu z pomiętym nieco kawałkiem papieru w pyszczku i poszedł do siebie, to znaczy na dużą (…) poduchę (…). Tam oddał się szczytowej przyjemności, polegającej na ponownym deptaniu i delikatnym naddzieraniu, to ząbkami, to pazurkiem. Cichutkie trzaski i szelesty wprawiały go w stan upojenia.

s. 137 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/nie-boszczyk-maz/do-gabinetu-karola.md)

> Konrad jej [Justynie] się spodobał od pierwszej chwili, ale samo podobanie to nie było wszystko. Spodobać się jej mógłby piękny koń, piękny obraz, piękny budynek… Nie poleci wszak do łóżka z koniem ani, tym bardziej, z obrazem czy budynkiem!

s. 237 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/nie-boszczyk-maz/konrad-jej-justynie.md)

> Ujrzał stół zastawiony pełnym | wyborem zakąseczek, przypadkowo do czerwonego wina świetnie dostosowanych, świece, kieliszki i żonę z twarzą całkowicie odmienioną. Gdyby nie zwały tłuszczu, prawie można by ją określić mianem pięknej kobiety. Przelotnie zastanowił się, jaką też głupota wywinęła, którą teraz będzie musiał nadrabiać.

s. 259 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/nie-boszczyk-maz/ujrzal-stol-zastawiony.md)

> Jaguary kradną, zanim człowiek zdąży zapamiętać własny numer rejestracyjny (…).

s. 170 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/nie-boszczyk-maz/jaguary-kradna-zanim.md)

> I oczywiście, wyjeżdżając, złośliwie nie zostawiał pieniędzy. I nawet tej prostej, elementarnej pociechy, żeby sobie coś kupić, Malwina nie mogła zaznać. Dwunastnica zwijała się jej w ósemki.

s. 19 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/nie-boszczyk-maz/i-oczywiscie-wyjezdzajac.md)

> (…) papierosy kosztują i niszczą urodę.

s. 25 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/nie-boszczyk-maz/papierosy-kosztuja-i-niszcza.md)

> (…) kłócić się należy po cichu, tak, żeby nikt nie słyszał (…).

s. 56 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/nie-boszczyk-maz/klocic-sie-nalezy.md)

> Justynka powęszyła już od progu, zapachniało jej obiadem, głód nabrał charakteru radosnego oczekiwania.

s. 38 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/nie-boszczyk-maz/justynka-poweszyla-juz.md)

> Na wzmiankę o remuladzie Karol poczuł coś w rodzaju wyrzutów sumienia. No, może nie sumienia, raczej żołądka.

s. 242 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/nie-boszczyk-maz/na-wzmianke-o-remuladzie.md)

> Jakim sposobem kot mógłby komuś pomieszać pozapisywane numery telefoniczne, Konrad nie umiał sobie wyobrazić (…).

s. 192 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/nie-boszczyk-maz/jakim-sposobem-kot.md)

> (…) właśnie obudził ją dźwięk niezrozumiały acz znajomy. Któż, na miły Bóg, mógł chrapać na sąsiednim łożu, jeśli Karol był nieżywy…?!
>
> Poruszyła się, usiadła, popatrzyła. Nie uwierzyła własnym oczom.
>
> Przy jej boku chrapał Karol. Żywy. W żadnym wypadku żadne zwłoki w ten sposób chrapać nie mogły!

s. 194 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/nie-boszczyk-maz/wlasnie-obudzil-ja-dzwiek.md)

> (…) [Karol] oszalał chyba, bezkrytyczne wielbienie żony było jego obowiązkiem biologicznym!

s. 19 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/nie-boszczyk-maz/karol-oszalal-chyba.md)

> Prowadziła te rachunki przez całe dwa dni, po czym uznała, że woli się zaraz powiesić. Nie kochały się wzajemnie, Malwina i arytmetyka.

s. 16 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/nie-boszczyk-maz/prowadzila-te-rachunki.md)

> Jeśli ktoś nie jest, na przykład, nieudacznik, to co on jest? Udacznik. Czyż nie?
>
> Jeśli nie jest niemrawiec, to chyba mrawiec…?
>
> A jeśli nie jest bezduszny, znaczy: duszny.

s. 5 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/nie-boszczyk-maz/jesli-ktos-nie.md)

> Wiadomo, że wszyscy cudzoziemcy za najlepszą polską potrawę uważają bigos (…).

s. 300 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/nie-boszczyk-maz/wiadomo-ze-wszyscy.md)

> Gdyby chodziło o reklamę przepisów kulinarnych, Malwina nadawałaby się pierwszorzędnie, jaśniała sadłem.

s. 390 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/nie-boszczyk-maz/gdyby-chodzilo-o-reklame.md)

> Każde z nich miało własne klucze, żeby nie krępować się wzajemnie przy wychodzeniach i powrotach, czego od początku żądał Karol. Z pewnością sadystycznie, bo zapewniwszy rodzinie swobodę, zarazem domagał się od Malwiny czekania na niego. Żona ma być zawsze obecna, kiedy on, pan i władca, raczy się pojawić, a klucze powinny służyć chyba tylko wywoływaniu w niej konfliktu psychicznego.

s. 37 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/nie-boszczyk-maz/kazde-z-nich.md)

> Bąknąwszy grzecznie: „Dobry wieczór”, usiadła przy stole i wzięła udział w ogólnym milczeniu (…).

s. 389 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/nie-boszczyk-maz/baknawszy-grzecznie-dobry.md)

> Konrad wyłgał się niejakiej Kasi, czatującej na niego pod domem, ale wyłgiwanie się Kasi miał już opanowane od co najmniej roku, Justynka zaś z nieco większym trudem pozbyła się latającego za nią Włodzia, niepożądanego wielbiciela od lat dwóch. Z lekkim rozgoryczeniem pomyślała przy tej okazji, że czego człowiek nie chce, to ma w nadmiarze, upragnione natomiast stawia zacięty opór.

s. 283 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/nie-boszczyk-maz/konrad-wylgal-sie.md)

> Skaczących przez okno stu dwudziestu kilogramów Karola Wolskiego nie umiałaby sobie wyobrazić żadna ludzka siła. Wyłazić z wysiłkiem i sapaniem, to jeszcze, ale przenigdy skoki, ponadto ileż czasu ta gimnastyka by trwała!

s. 177 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/nie-boszczyk-maz/skaczacych-przez-okno.md)

> (…) szczęknęły drzwi i do domu weszła Malwina. Jakaś dziwna. Z jednej strony promienna, z drugiej jakby przymięta, na ułamek sekundy Justynce błysnęło, że została może zgwałcona, co napawa ją zarazem satysfakcją i przygnębieniem (…).

s. 439 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/nie-boszczyk-maz/szczeknely-drzwi-i-do-domu.md)

> Sąsiad Muminek wcale nie nazywał się Muminek, tylko zupełnie inaczej, Muminkiem ochrzcił go Karol już dawno temu i jego prawdziwe nazwisko poszło w zapomnienie do tego stopnia, że nawet listonosz zostawił kiedyś pod opieką Helenki paczkę dla państwa Muminków. Muminek rzeczywiście miał w sobie coś muminkowatego, aczkolwiek tylko zewnętrznie, bo charakterem raczej nie pasował. Wbrew aparycji był dziwkarzem, o czym wiedziała cała okolica, z wyjątkiem żony, Muminkowa ciągle miał głupie złudzenia.

s. 168 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/nie-boszczyk-maz/sasiad-muminek-wcale.md)

> (…) Karol wolał sobie pomilczeć. Żył myślą, nie gębą, jeśli zaś już swoją myślą miał chęć się podzielić, to z kimś, kto ją zrozumie. Komputerowe wyliczenie nachylenia drobnych płaszczyzn tak, że w pustym pomieszczeniu nie odzywało się echo, to było coś! Jeden raz w euforii zwierzył się żonie, na co usłyszał w odpowiedzi, iż ten mały Sławcio sąsiadów specjalnie wrzeszczy, przejeżdżając na rowerku koło ich bramy, do tego stopnia, że zagłusza rozmowę telefoniczną i człowiek we własnym domu nie może się porozumieć, więc może by z tym Sławciem coś zrobić, koniecznie…
>
> – Odrąbać mu łeb tasakiem – zaproponował wtedy Karol uprzejmie. – Sam kadłub wrzeszczeć nie zdoła.

s. 22 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/nie-boszczyk-maz/karol-wolal-sobie.md)

> Spojrzenie Justynki powinno było zamienić go w zlodowaciały kamień, widocznie jednak nie chciało, bo nadal pozostał żywy.

s. 268 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/nie-boszczyk-maz/spojrzenie-justynki-powinno.md)

> Brydże Helenka bardzo lubiła, bo roboty przy tym było niewiele, a zawsze wszyscy tak się śmiesznie kłócili. Na okrzyk: „I po cholerę wyszłaś spod króla?!”, Helenka nieodmiennie chichotała za drzwiami, świetnie się bawiąc. Rzeczywiście, po co ona spod tego króla wyszła, może by jaki tytuł książęcy dostała, albo chociaż naszyjnik z diamentów, wszak metresy królewskie niezłe zyski z tych swoich królów ciągnęły. Czego wyszła, źle jej było? Albo: „siedział na gołej damie”, toż to wprost piękne! Wcale nie chciała wracać do domu, brydżowych kłótni mogła słuchać do rana.

s. 32 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/nie-boszczyk-maz/brydze-helenka-bardzo.md)

> (…) [Karol] nie lubił gości, twierdził, że żrą jak wołoduchy, drogo kosztują i marnują jego czas.

s. 16 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/nie-boszczyk-maz/karol-nie-lubil.md)

> Kobiety podobno najchętniej truły…
>
> Tęsknym wzrokiem obrzuciła cały zestaw przypraw na półce. Nie, niestety, nawet zużycie wszystkich naraz nic by nie dało, najwyżej niestrawność.

s. 35 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/nie-boszczyk-maz/kobiety-podobno-najchetniej.md)

> Wolski w czasie tego brydża zaprezentował zalety wysokiej klasy, Jola wiedziała doskonale, iż jest to gra, ujawniająca rozmaite ukryte cechy charakteru. Jeden Niemiec okazał się złośliwy, drugi dobroduszny, z jednego Duńczyka wyszła megalomania, z drugiego skąpstwo, z Anglika milcząca zaciętość, ze Szweda kłótliwość, Amerykanin zaś nie zdołał ukryć skłonności do hazardu. Wolski natomiast zdobył się na wielkoduszność, grzeczność, poczucie humoru, szacunek dla partnera, błyskotliwość, uległość i Bóg wie co jeszcze. Przy równoczesnej własnej, świetnej grze. Joli zdawało się, że zna swego szefa i te wszystkie zachwycające cechy są mu najdoskonalej obce, ale jeśli wylazły z niego przy brydżu…? Udawał…? Wręcz niemożliwe!

s. 336 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/nie-boszczyk-maz/wolski-w-czasie.md)

> Zważywszy, iż, wbrew pozorom, trudniej jest czasami nie myśleć niż myśleć, Justynka weszła w progi domu trochę przeciwna światu. Mogła wrócić nieco wcześniej, ale po drodze wstąpiła do paru sklepów właściwie butików, świadoma w pełni, iż na duszne rozterki kobietom najlepiej robią zakupy. Kiedyś podobno kapelusze. Najnieszczęśliwszą istotę płci żeńskiej od samobójstwa odwodziło nabycie nowego kapelusza, z kapeluszami nie będzie się wygłupiać, ale może jakiś inny drobiazg…?

s. 242 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/nie-boszczyk-maz/zwazywszy-iz-wbrew.md)

> Wszyscy inni, okazujący jej [Justynie] względy, byli do kitu. Nie nadawali się do niczego, partnerstwo usiłowali zaczynać od łóżka, a Justynka życzyła sobie inaczej. Nie będzie przecież sypiać z całym miastem! Ani nawet nie z całą uczelnią! Chciała być doceniona i upragniona w pełni, chciała się podobać i być akceptowana nie tylko ze względu na opakowanie. Miała przecież, do licha, także jakąś zawartość!

s. 236 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/nie-boszczyk-maz/wszyscy-inni-okazujacy.md)

> (…) ponieważ nie cierpiała liczenia. Żadnego. Nawet bielizny do prania, nawet posiadanych szklanek i kieliszków, nie wspominając o pieniądzach albo, na przykład, kaloriach. Była zdania, że od samego liczenia nikomu niczego ani nie przybędzie, ani nie ubędzie, po cóż zatem zadawać sobie ten wstrętny trud.

s. 10 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/nie-boszczyk-maz/poniewaz-nie-cierpiala.md)

> Ukradkiem [Justyna] spojrzała na ciotkę, która wyglądała, jakby z wysiłkiem liczyła do dziesięciu, nie mogąc przy tym rozstrzygnąć, czy po pięciu następuje sześć, czy też może cztery.

s. 59 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/nie-boszczyk-maz/ukradkiem-justyna-spojrzala.md)

> Jola zawahała się w ocenie, co tu dla niego ważniejsze, dziewczyna czy forsa. Byłaby skłonna opowiedzieć się przy dziewczynie, gdyby nie fakt, że dla jej brata podrywanie dziewczyn w dowolny sposób nie stanowiło najmniejszego problemu. Ale może ta akurat nie lubi goryli…

s. 184 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/nie-boszczyk-maz/jola-zawahala-sie.md)
