# Autobiografia. Dzieciństwo

- Autor: [Joanna Chmielewska](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska.md)
- Liczba cytatów: 27
- Strona książki: https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/autobiografia-dziecinstwo

## Cytaty

> Pożywiała się ta moja matka dosyć dziwnie [w ciąży], mianowicie jadła codziennie dziesięć deko kiełbasy i dziesięć deko landrynek.

s. 34 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/autobiografia-dziecinstwo/pozywiala-sie-ta-moja.md)

> Autobiografia będzie uczciwa. Mogę sobie na to pozwolić z tej racji, że nie mam za sobą przestępstw, które należy ukryć po wieku wieków, amen.

s. 6 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/autobiografia-dziecinstwo/autobiografia-bedzie-uczciwa.md)

> Dla kariery zeszmaciłam się raz, mianowicie zapisałam się do ZMP. Potrzebne mi było to ZMP jak dziura w moście i szczęśliwie mnie z niego później wyrzucono, ale z wszelkich rozważań, przykładów i licznych informacji wynikało, że bez dodatkowego argumentu na studia się nie dostanę. Pochodzenie miałam niewłaściwe, a protekcji żadnej, pozostawały stopnie w szkole i ewentualnie organizacja młodzieżowa. Omówiłyśmy kwestię w klasie, rozgrzeszyłyśmy się wzajemnie i zapisały się prawie wszystkie, które chciały iść dalej.

s. 316 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/autobiografia-dziecinstwo/dla-kariery-zeszmacilam.md)

> Zaraz potem wyszłam za mąż i obawiam się, że w tym momencie moje dzieciństwo skończyło się definitywnie…

s. 318 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/autobiografia-dziecinstwo/zaraz-potem-wyszlam.md)

> W wieku lat pięciu dostałam rozstroju żołądka wielkiej klasy, czyli, elegancko mówiąc, kosmicznej sraczki.

s. 48 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/autobiografia-dziecinstwo/w-wieku-lat.md)

> Po powrocie zastawała sceny krew w żyłach mrożące. Raz znalazła najstarszą córkę w pokoju z woreczkiem mąki, z którego dziecko wydobywało biały pył garściami, siało z zapałem wokół siebie i mówiło „Sip, sip, sip!”

s. 11 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/autobiografia-dziecinstwo/po-powrocie-zastawala.md)

> (…) nauczyłam się nowej formy życzeń imieninowych, syn gospodarzy, człowiek dorosły, acz młody, był wypychany na imieniny ciotki, nie chciał jechać, uległ w końcu, ale zgniewał się i rzekł:
>
> – Dobra, żeby mamusia wiedziała, pojadę i powiem jej: kochana ciociu, dziś twego patrona, siadaj na świni, trzymaj się ogona!

s. 261 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/autobiografia-dziecinstwo/nauczylam-sie-nowej.md)

> Początki Polskiego Radia, jak wiadomo, były dość prymitywne. Nie nagrywano wszystkiego, rozmaite rzeczy szły na żywo, głównie uroczystości (…).
>
> Odbywały się pierwsze marsze jesienne. Dostojnik wszedł na trybunę i odezwał się w następujące słowa:
>
> – Towarzyse i towarzyski! Łobywatele i łobywatelki! Wy idzieta w te marsze jesinne na pamiątkie Tadeusa Kościuszki, któren przy boku Armii Radzieckiej pobił hitlerowskiego gada pod Grunwaldem!
>
> (…) Inne wydarzenia były już może mniej barwne, ale przy którymś tam przemówieniu w plenerze mówca rzekł:
>
> – A teraz wznoszę okrzyk…
>
> I w tym momencie w mikrofon poszło potężne, chrapliwe:
>
> – Beeeee! Beeeee…!
>
> A zaraz za tym głos ludzki:
>
> – A pódziesz, cholero! A pódziesz!

s. 195 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/autobiografia-dziecinstwo/poczatki-polskiego-radia.md)

> Harówka zaczęła się od razu, od następnego dnia. Moim pierwszym obowiązkiem było zerwać dziewczyny o szóstej rano i poprowadzić gimnastykę. Najtrudniej było zerwać siebie (…).

s. 272 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/autobiografia-dziecinstwo/harowka-zaczela-sie.md)

> Najpiękniejszym wydarzeniem szkolnym był „Powrót taty”. Dziewczyny z klasy mojej matki poprzekręcały sobie poemat (…) i moja matka zapamiętała wersję przekręconą. (…) „Dziatnęły krzyki, do przypa ojcadły, płaszczą mu się pod tul na łonie…” Dalej była „buła ogromnawa” i tym podobne perły.

s. 15 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/autobiografia-dziecinstwo/najpiekniejszym-wydarzeniem-szkolnym.md)

> (…) dziadek skompromitował się zmywakiem. Zdarzało mu się niekiedy (…) pójść na kielicha z kolegami i wrócić na lekkim rauszu. Wkradał się wówczas na palcach, usiłując nie budzić rodziny, światła nie zapalał i cichutko szedł spać. Raz wrócił, możliwe, że coś potrącił, babcia otworzyła jedno oko i wyraziła dezaprobatę.
>
> – W kuchni jest rosół w garnku – rzekła gniewnie. – Możesz sobie wziąć.
>
> Głodny dziadek posłusznie udał się do kuchni, pomacał po garnkach, znalazł rosół, wypił, spróbował także zjeść mięso, ale jakoś mu nie dał rady. Nazajutrz babcia krzyk wielki podniosła.
>
> – Kto mi ten zmywak tak poszarpał, co za gangrena jakaś w strzępy podarła?! – awanturowała się. – I dlaczego nie zjadłeś rosołu?! Mówiłam, że na kuchni stoi!
>
> Dziadek w drzwiach, cichutki i pokorny, smętnie zaprzeczył.
>
> – Jak to, przecież zjadłem. I dziwiłem się, dlaczego to mięso takie twarde…
>
> Wypił pomyje i usiłował spożyć zmywak, rosół stał obok, na szczęście wcale mu te produkty nie zaszkodziły.

s. 16 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/autobiografia-dziecinstwo/dziadek-skompromitowal-sie.md)

> Podróż trwała dostatecznie długo, żeby znalazł się czas na rozmaite głupoty. Na jakiejś innej stacji kupiłyśmy truskawki i przypomniało mi się nagle, że maseczka z truskawek doskonale robi na cerę. Radośnie, wśród chichotów i ogólnej aprobaty, rozmazałam sobie dwa owoce po brudnej i zakurzonej twarzy i efekt był wstrząsający. Truskawki zaschły, pociąg ruszył, nie miałam wody do zmycia tego upiększenia i pod koniec podróży wyglądałam jak ranny Indianin, osoba chora na czarną ospę i w ogóle mazepa. Nabyte tym sposobem parchy zeszły mi dopiero po paru dniach.

s. 271 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/autobiografia-dziecinstwo/podroz-trwala-dostatecznie.md)

> Duch przekory prawdopodobnie urodził się razem ze mną. Moja matka często i smętnie wspominała swoje zabiegi dyplomatyczne. Rychło poznawszy własne dziecko, udając się ze mną na spacer, z reguły ruszała w stronę przeciwną, niż naprawdę zamierzała podążyć. Dziecko nie zawiodło nigdy, z miejsca zaczynałam ryczeć, wyłaziłam z wózka i energicznie maszerowałam z powrotem.

s. 39 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/autobiografia-dziecinstwo/duch-przekory-prawdopodobnie.md)

> Ojca nie było, został zmobilizowany, do wojska w ogóle nie dotarł (…). Razem z kolegą błąkał się (…) o głodzie i chłodzie, żywiąc się przez parę tygodni wyłącznie jałowym krupnikiem. Kasza w nim była, gotowana na wodzie, i zdaje się, że nic więcej. I kolega stworzył (…) anegdotę, mianowicie któregoś wieczoru rzekł przed snem marzącym głosem:
>
> – Wiesz, jak się ta wojna skończy i jak wrócę do domu, ugotuję taki wielki sagan krupniku…
>
> Ucichł na chwilę. Ojciec przeraził się, że facet zwariował.
>
> – I co? – spytał możliwie łagodnie.
>
> – Wyniosę go na schody. I jak kopnę…!!!

s. 97 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/autobiografia-dziecinstwo/ojca-nie-bylo.md)

> Wlazłyśmy do wody obie z Janka, mydląc się gorliwie normalnym mydłem, niechętnym słonej wodzie, słona woda przeszkadzała, Jankę nagle poderwało.
>
> – No kto się wygłupia z tymi falami?! – wrzasnęła z irytacją.
>
> – To jest morze – pouczyłam ją (…).

s. 272 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/autobiografia-dziecinstwo/wlazlysmy-do-wody.md)

> Czyś ty się z choinki urwał, czyś przez most przeskoczył?

s. 40 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/autobiografia-dziecinstwo/czys-ty-sie.md)

> Urodziła wreszcie to cholerne dziecko w szpitalu na Karowej. Poród trwał trzy doby, o co mam do niej pierwszą pretensję. We wczesnym dzieciństwie czułam się winna i pełna skruchy, że omal własnej matki na samym wstępie nie wpędziłam do grobu, później jednakże zrozumiałam, iż winien był całkiem kto inny. Moja matka, pojęcia nie mająca o fizjologii, wstrzymała akcję porodową. Wytrzymała na ból, nie wydała z siebie jęku, a lekarz, nie umiejąc wytłumaczyć sensu sprawy, domagał się krzyku. Cud zwyczajny, że się dziecko w końcu urodziło, żywe, nie uduszone, i z miejsca zastąpiło położnicę, drąc pysk, aż echo poszło po Wiśle.

s. 34 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/autobiografia-dziecinstwo/urodzila-wreszcie-to-cholerne.md)

> To właśnie w Bytomiu nastąpiło wówczas wydarzenie, które wcale nie jest anegdotą, tylko faktem przeraźliwie autentycznym. Z okazji tychże wyborów, a może późniejszej uroczystości, wszystko było udekorowane, sklepy też, i na wystawie jednej drogerii wisiały trzy portrety, Gomułki, Cyrankiewicza i Osóbki-Morawskiego. Pod nimi zaś widniał napis: ŚWIEŻE PIJAWKI.

s. 198 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/autobiografia-dziecinstwo/to-wlasnie-w-bytomiu.md)

> Wyrosłam w przekonaniu, iż kłamstwo jest przejawem tchórzostwa, a tchórzostwo to w ogóle ohyda haniebna.

s. 93 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/autobiografia-dziecinstwo/wyroslam-w-przekonaniu.md)

> Grali moi rodzice i Teresa, usiłowali dokooptować Lucynę, ale Lucyna była twarda, nie chciała. Na polecenie: „Wychodź!” kładła karty i wychodziła z pokoju.

s. 291 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/autobiografia-dziecinstwo/grali-moi-rodzice.md)

> „Psy na dwór! Dzieci pod stół! Ksiundz nie wołoduch, som całego jajka nie zji, jak zostawi, to wom dom!”

s. 21 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/autobiografia-dziecinstwo/psy-na-dwor.md)

> Przyszła nasza grójecka służąca i powiedziała do naszej wsiowej gospodyni:
>
> – Pani nie idzie aby do miasta, bo wszystkich ludzi ledykimują.
>
> Natychmiast gosposia przyleciała do mojej matki i ostrzegła:
>
> – Ady niech pani nie idzie do miasta, bo wszystkich ludzi deklamują.
>
> Po czym moja matka poszła do grójeckiej służącej i spytała, co, na litość boską, robią Niemcy z ludźmi w mieście.

s. 114 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/autobiografia-dziecinstwo/przyszla-nasza-grojecka.md)

> Mówi się, mniej może obecnie, a więcej mówiło w przeszłości: „Równo, sztywno, z bukietem w ręku. pod watowanym parasolem”. Hrabia przybył uroczyście i Lucyna otworzyła mu drzwi. Spojrzała na strój wytworny, odpowiedni wyraz twarzy i bukiet w ręku i z wielkim wyrzutem spytała:
>
> – No, a gdzie watowany parasol?
>
> Hrabia zmieszał się tak potwornie, że oświadczyny przez gardło mu nie przeszły, a na bukiecie usiadł. Tym sposobem nie zostałam hrabianką.

s. 25 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/autobiografia-dziecinstwo/mowi-sie-mniej.md)

> Największe powodzenie miała przedwojenna pani generałowa, osoba delikatnego zdrowia, co najmniej pięćdziesięcioletnia, w dni zwykłe rzucająca się w oczy powłóczystym purpurowym szlafrokiem, w którym chodziła rano i wieczorem do łazienki. Ktoś raz okazał niewiarę w jej dolegliwości, mocno eksponowane przy okazji rozmaitych wymagań.
>
> – …a tak pani dobrze wygląda? – powiedział podejrzliwie.
>
> – Bo ja, proszę pana, jestem chora na serce, a nie na twarz – odparła dama z godnością i nieco zgryźliwie.

s. 264 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/autobiografia-dziecinstwo/najwieksze-powodzenie-miala.md)

> Postanowiłam napisać autobiografię.
>
> Zdaję sobie sprawę, że autobiografię należy pisać przed samą śmiercią, ale skąd, na litość boską, mam wiedzieć, kiedy umrę? Egzystencja, jaką wiodę obecnie, bardzo energicznie pcha mnie w kierunku grobu, i to różnymi drogami.

s. 5 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/autobiografia-dziecinstwo/postanowilam-napisac-autobiografie.md)

> Czwórka z religii i czwórka ze sprawowania to były stopnie krew w żyłach mrożące. Lepiej już było dostać pałę z każdego innego przedmiotu.

s. 222 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/autobiografia-dziecinstwo/czworka-z-religii.md)

> W sąsiednim domu mieszkał zdun, który zasłynął akcją przeciwko teściowej. Wrócił do domu na ciężkiej bani, co bez wątpienia dodało mu kurażu, krzyknął potężnie: „Kto tu rządzi, teściowa czyja?!”, po czym rozebrał piec.

s. 16 — [Strona cytatu](https://www.zielonecytaty.pl/joanna-chmielewska/autobiografia-dziecinstwo/w-sasiednim-domu.md)
